Polecam


Domki w górach

Rośliny ogrodowe

TOPINAMBUR

Pisząc o słonecznikach właściwie nie powinnam pominąć tak dziwnego słonecznika jak topinambur czyli słonecznik bulwiasty.Obraz 5353

Pierwsze egzemplarze tej rośliny trafiły do mnie jako ….. rośliny ozdobne. Nie miałam zielonego pojęcia co to za roślina. Dla mnie był to przepiękny wieloletni słonecznik, który KONIECZNIE musiałam mieć w swojej kolekcji. Jak wielkie było moje zaskoczenie pod koniec sezonu jak w pobliżu tych przepięknych roślin zaczęłam pod ziemią znajdować jakieś dziwne bulwki. Pierwszy trafił do mnie topinambur czerwony. Bulwki które wykopałam wyglądały jak jakieś zdeformowane stare rzodkiewki …. jakieś dziwo, bo nigdy w tym miejscu ich nie siałam … Zaczęłam szukać dalej i ku mojemu zaskoczeniu wykopałam całkiem pokaźną kupkę bulwek … co to jest u licha ??? …….topinambur (2) Dość szybko udało mi się ustalić że mój piękny wieloletni słonecznik  faktycznie jest słonecznikiem, ale jak najbardziej jest to roślina użytkowa a nie tylko ozdobna jak cały czas ją traktowałam. Od tradycyjnych słoneczników różni się tym że jadalne części to nie pestki, których ma bardzo niewiele albo nie ma wcale tylko właśnie te bulwki rosnące zupełnie jak ziemniaki pod ziemią. Dodatkowo poszukując informacji na temat rośliny okazało się że ma niesamowicie dużo właściwości odżywczych, ale też i niemało leczniczych.  Smak surowego topinambura trochę przypomina smak pestek słonecznikowych, trochę orzechów, a trochę nie wiadomo czego. Ogólnie jest bardzo fajny i u mnie w domu jest chętnie “pochrupywany” zamiennie z jabłkami, marchewkami czy innymi doskonałościami natury. Topinambura można potraktować też jak nasze ziemniaki, jednak uczciwie przyznam że gotowany dla mnie jest …. brrrrr. Czerwony do gotowania nie nadaje się wcale bo robi się łykowaty, natomiast biały po ugotowaniu jest taki … maziasty.topinambur biały (6) Jeśli ktoś lubi rozgotowane i kiepsko odparowane ziemniaki to jest szansa że mu posmakuje. Fakt, ja też nie przepadam za gotowanymi ziemniakami, więc może nie do końca jestem wiarygodnym źródłem jeśli chodzi o ocenę smaku ….

Wygląd roślin jest prawie identyczny. Dopiero teraz, po latach uprawy tych roślin jako – tako udaje mi sie je odróżnić po pokroju, ale też czasami sie pomylę. Rosnące w ogrodzie, zadbane jest dość łatwo odróżnić – biały jest niższy i bardziej przysadzisty, mocno rozgałęziony, a czerwony wyższy, smuklejszy i ma mniej rozgałęzień.  Nie raz wyczytałam że ta roślina w naszym klimacie nie dojrzewa nigdy – NIE PRAWDA – czerwony topinambur faktycznie nigdy nie dał mi nasion w postaci dojrzałych słonecznikowych pestek, ale biały dojrzewa jak każdy słonecznik i po kwiatach zostają mikroskopijne słoneczniczki w których są dojrzałe malutkie pesteczki czyli nasionka z których też można tę roslinę rozmnażać. Tajemnicą dojrzewania białego jest pewnie to że kwitnienie zaczyna wcześniej i ma więcej czasu dla zapylajacych kwiaty owadów, a później na samo dojrzewanie.

Przy okazji topinambura składam wielki ukłon w stronę leśników którym się chce i zakładają plantacje tej rośliny w lasach. Nie jest to częsty widok, ale już kilka razy w różnych regionach spotkałam w środku lasu malutkie poletka tej rośliny. Nie wymaga to dużej pracy bo topinambur zasadzony raz będzie już później rósł sam a takie poletko staje sie prawdziwą naturalną spiżarnią dla wielu dzikich zwierząt mieszkajacych w naszych lasach. Wiadomo że nasze zimy bywają ciężkie, a przez rozwijającą się cywilizację zwierzętom jest coraz trudniej.  Żeby łatwiej było przetrwać im zimę muszą się dobrze najeść, przez co niszczą wiele upraw rolnikom, ostatnio w poszukiwaniu jedzenia dużo zwierząt zaczęło pokazywać się nawet w dużych miastach – w Olsztynie wiosną sama pomagałam łapać przerażone sarenki bardzo blisko centrum miasta, a jesienią poprzedniego roku byłam świadkiem jak na dwupasmówce o mało nie doszło do bardzo poważnego karambolu przez stado dzików które wędrowało po mieście. Taki topinambur sadzony w lasach na pewno wiele zwierząt zatrzymuje przed wędrówkami w poszukiwaniu pokarmu, który jest dostępny dla zwierząt aż do mrozów zanim skują ziemię, ale nie tylko. Wczesną wiosną jak tylko słoneczko rozgrzeje ziemię znów topinambur staje sie pokarmem dla wygłodniałych roślinożernych “kopytnych” bo zimuje w gruncie i wiosną jest płytko tuż pod powierzchnią ziemi i zanim pojawią się pierwsze młode rośliny które zwierzęta będą mogły wcinać właśnie bulwy topinambura są bardzo dobrą i bardzo wartościową karmą. Także polecam temat do przemyślenia w tych nadleśnictwach gdzie jeszcze nie praktykuje się sadzenia topinambura.

I jeszcze raz o czosnku ale bardziej prawdziwie.

W Zasadzie powinnam usunąć poprzedni wpis o czosnku bo przeczytałam go i stwierdziłam że są tam same nieprawidłowości, ale zakładając tego bloga postanowiłam pisać w nim prawdę o swoich doświadczeniach z roślinami wiec poprzedni wpis zostawię na dowód że ja również sie mylę. Przez wiele lat uprawiałam czosnek tak jak to wcześniej opisałam i z całkiem niezłymi wynikami, więc jeśli ktoś uprawia go dokładnie z moimi wcześniejszymi wskazówkami powinien co roku troche zapasów mieć. Ale czas to bardzo dobry nauczyciel i obecnie chyba z tą rośliną radzę sobie zdecydowanie lepiej. W związku z tym postanowiłam trochę sprostować informacje o uprawie czosnku.0000000000 (1)

Przez lata czosnek stał się u mnie flagową rośliną uprawną i poznaliśmy sie jak przysłowiowe “łyse konie”
Uprawę najlepiej zaczynać jesienią. Sadzenie czosnku rozpoczynamy we wrześniu. Należy sadzić go w odstępach nie mniejszych niż 10 cm  i dość głeboko żeby mróz nie był w stanie wypchać nasion/ząbków z ziemi. Jesienny materiał do rozsadzania to właśnie ząbki albo nasiona. Z ząbków w kolejnym sezonie powstaną typowe czosnkowe główki, natomiast jeśli korzystamy z nasion to w kolejnym roku raczej należy nastawić się na główki w postaci niewielkich cebulek, które typowe czosnkowe główki wytworzą dopiero w kolejnym sezonie, czasami wyjątkowo moze sie zdarzyć ze czosnek z nasion zdąrzy podzielić sie w pierwszym roku, ale to rzadkość. Takie okrągłe “cebulki” czosnkowe są idealne do marynowania. W słoiczku wyglądają jak bardzo apetyczne małe cebulki, ale mają smak czosnku. Można je oczywiscie wykorzystywać jak pełnowartościowy czosnek albo pozostawić  w ziemi na kolejny rok i wówczas wyrośnie z nich typowy czosnek z “ząbkami”.
Ale wracajac do samej uprawy – posadziliśmy go jesienią, przez zimę przespał sobie pod kołderką ze śniegu i bardzo wczesną wiosną zaczyna kiełkować. Czosnek na szczęście rośnie bardzo szybko i wiosną wyraźnie przerasta dużo wolniej rosnące wokół rośliny mniej porządane czyli chwasty. Oczywiscie jak najwcześniej należy go opielić i zruszać ziemię wokół żeby rośliny miały dostep powietrza. Czosnku NIE PODLEWAMY !!! Jest to roślina która najbardziej ze wszystkiego boi sie nadmiaru wody, jeśli będzie zalewany dostanie grzyba i zgnije. Bardzo często wczesną wiosną końcówki listków żółkną. Na ogół nie jest to objaw choroby tylko czosnek wschodzi tak wcześnie że jest narażony na mrozy które mogą pojawić się jeszcze w kwietniu. Nasz rodzimy czosnek jest rośliną całkowicie mrozoodporną ale w marcu czy kwietniu mogą pojawić sie na tyle silne mrozy że części zielone trochę dostają “po uszach” szczególnie w tych najzimniejszych rejonach kraju czyli między innymi w Polsce północno – wschodniej gdzie mieszkam i ja.0000000000 (3)

Podstawowy błąd jaki popełniałam kiedyś w uprawie czosnku to było sadzenie go co roku w tym samym miejscu. Owszem, tak szybciej mi sie rozmnażał bo zawsze coś zostawało w ziemi, ale wciąż zachodziłam w głowę dlaczego rośliny na początku piękne w pewnym momencie zaczynały mi marnieć, a nawet spora część przepadała. No i w końcu odkryłam – czosnek jest bardzo podatny na choroby grzybowe i rosnacy ciągle w tym samym miejscu zakaził ziemię. Czosnek zdecydowanie wymaga zmiany miejsca. Co roku powinniśmy go przesadzać gdzie indziej. Oczywiscie nie biegamy z nim po całym ogrodzie i po kilku latach już nie ma miejsca gdzie kiedyś nie rósł, wystarczy przeznaczyć sobie na czosnek dwa miejsca i jednego roku sadzimy go w jednym miejscu, a drugie odpoczywa  i rosną tam inne rośliny – bardzo dobrze jeśli będa to rośliny strączkowe, a za rok robimy dokładnie odwrotnie. W rolnictwie taka uprawa nazywa sie płodozmianem. Ja w tej chwili robię jeszcze inaczej. W związku z tym, że jestem zdecydowanym wrogiem wszelkiej chemii, a nie można bez końca uprawiać roślin w ziemi bez nawożenia na “odpoczywajacym” kawałku wysiewam roślinę która ma dać jej wypocząć, ale też ją odżywić,0000000000 (7) Idealną do tego rośliną jest na przykład zwykły łubin. Wysiewa sie go późno, bo w drugiej połowie maja i w końcówce sierpnia, najpóźniej na początku września należy go przekopać tak żeby trafił pod ziemię. Pięknie ją napowietrzy, a dodatkowo rozkładając się da naturalny, bardzo wartościowy nawóz. Oczywiście nie jest to jedyna taka roślina. Wszystkie rośliny strączkowe mają bardzo dużo wartości i każdą z nich można stosować do poprawienia kultury gleby. Po latach takiej uprawy nawet najbardziej jałowa ziemia stanie się żyzna. Rośliny które siejemy jako naturalny nawóz nie powinny dojrzeć, bo najwiecej wartości mają wtedy kiedy są zielone, ostatecznie można poczekać do czasu kwitnienia, ale jak zawiązują owoc już tych wartości odżywczych jest coraz mniej, bo wszystko co najwartościowsze  magazynują właśnie w owocach (strączkach), a całe rośliny robią się twarade, łykowate i rozkładają się dużo dłużej. Oczywiście idealnym nawozem jest obornik, ale nie każdy i nie zawsze ma go w zasięgu,  więc musimy poradzić sobie inaczej. Z tym że jeśli chcemy użyć obornika należy pamiętać że roślin takich jak czosnek, czyli tych z użytkową częścią podziemną (ziemniaki, marchew…..) nie należy sadzić/siać bezpośrednio po oborniku, bo dostaną tzw. parcha. Zawsze po oborniku obsiewamy roślinami których części użytkowe to te górne – groszek, fasolka, ostatecznie można ogórki no i oczywiście wszelkiego rodzaju rośliny ozdobne, a po roku już możemy sadzić wszystkie korzeniowe i gwarantuję że plony będą duzo lepsze niż po sztucznych nawozach, które dają wielkość i wygląd, ale o wartościach odżywczych i smaku lepiej nie będę się wypowiadać.0000000000 (9)
Znów wrócę do samego czosnku, bo swoim zwyczajem odbiegam od tematu :) , Jest to roślina stosunkowo mało wymagająca, ale jest coś czego potrzebuje bezwzględnie. Należy go jak najczęściej opielać. Ma to dwojakie znaczenie – po pierwsze oczywiście nie można pozwolić żeby zgłuszyły go chwasty, które rosnace za blisko bedą też “okradały” nasz czosnek z wartosci odżywczych znajdujacych sie w glebie, a drugi powód to jak najczęstsze napowietrzanie i spulchnianie ziemi wokół rośliny. Jeśli ziemia będzie twarda odbije sie to na pewno na wielkości główek, bo roślina zamiast rosnąć bedzie walczyć o miejsce.
Jak przebrniemy przez wiosnę nasza uprawa w pewnym momencie dostanie znów przyspieszenia w rośnięciu – to będzie czas kiedy w bardzo szybkim tempie zaczną powstawać pędy kwiatowe. Jeśli zalezy nam na ładnych główkach koniecznie obrywamy wszystkie jak najszybciej. Kiedyś zostawiałam je żeby wiedzieć kiedy czosnek zbierać – można tak zrobić i wówczas dodatkowo będziemy mogli zebrać nasiona, ale główki podziemne roślin którym pozwoliło sie zakwitnąć i dojrzeć będą zdecydowanie mniejsze, wiec musimy wybrać czy bardziej zależy nam na nasionach czy na zapasach zimowych czyli podziemnych głowach. A określenie czasu zbioru…. teraz sie tylko uśmiecham – nie potrzeba do tego głowek nasiennych . Czosnek wykopujemy w LIPCU. Jest to nietypowa pora na “wykopki”, ale w przypadku czosnku tak właśnie przypada. Czas wykopek to mniej wiecej 15 lipca. Oczywiście każdy powinien wziąć poprawke na region w którym mieszka i na warunki atmosferyczne danego roku. Najlepiej jest około 15 lipca wykopać jedna sztukę taką średnio dorodną i ocenić czy już nadaje sie do kopania czy jeszcze poczekać kilka dni.0000000000 (5)
Innym materiałem do rozsadzania czosnku mogą być gotowe sadzonki, które przezimowały w gruncie, na przykład z wysianych jesienią nasion, czy ząbków. Taki czosnek zawsze trochę przechoruje bo był przesadzany i będziemy wykopywać go około 2 tygodnie później czyli w okolicy 1.08.
Czosnek z ząbków czy nasion można też sadzić wiosną, oczywiście czym wcześniej tym lepiej. Ogólnie materiałem wiosennym mogą być ząbki, nasiona i sadzonki czyli wszystko podobnie jak jesienią. Różnica jest tylko w porze “wykopek” bo wiosenny czosnek wykopujemy około 15 sierpnia.
Najdłużej możemy rozsadzać czosnek z sadzonek, bo właściwie prawie przez cały sezon, jedynie do czasu kwitnienia z rozsad możemy spodziewać się zbiorów w danym roku, późniejsze rozsady dadzą nam plon w kolejnym sezonie.
Także jak widać uprawa czosnku jest co prawda pracochłonna, ale nie wymaga wyjątkowych umiejętności, a jak smakują potrawy z takim czosnkiem …. mniam, aż ślinka mi leci bo ja jestem z tych co czosnek dodaja do wszystkiego …. no może oszczędzę zupę mleczną,,, :o
Tym razem w tekście nietypowo zamiast zdjęć omawianej rośliny umieściłam trochę fotek mojej najbliższej okolicy. Szkoda że nie mogę załączyć dźwięków które słyszę ani zapachów, ale oglądając te fotki proszę postarać sie i wyobraźnią przywołać głosy ogromu przeróżniastych ptaków, bardzo  głośne  kumkanie żab, klekot boćków i w oddali poszczekujące psy, a zapachy ….. w tej chwili dominują kwiaty drzewek i krzewów owocowych, jeszcze trochę czuć rosnący w pobliżu bez i świeżo skoszoną gdzieś niedaleko trawę …….

I znów nowa wiosna

Wiosna !!!!  Nie znam nikogo kto nie lubi tej pory roku. U nas, czyli w Polsce północno -wschodniej przychodzi zawsze najpóźniej, ale dłuzej oczekiwana bardziej smakuje  :). Uwielbiam taką wczesną wiosną chodzić pomiędzy resztkami śniegu wypatrywać pierwszych jej oznak. W tym roku zawitała bardzo wcześnie, ale to pewnie rekompensata za poprzedni rok, kiedy to zima była jeszcze w kwietniu.  Od dwóch tygodni są już krzyczące w pobliżu żurawie. Jak przyleciały na naszych terenach wciąż była jeszcze zima. Żal mi było jak widziałam jednego z pierwszych lecącego za oknem a na termometrze była temperatura -10. Biedak machał skrzydłami, ale widać było z daleka że nie do końca go słuchały. Wyglądało to tak jakby ktoś przesuwał obraz klatka po klatce w zwolnionym tempie.  Na szczęście temperatury już sie zmieniły i nawet ich okrzyki zrobiły się “cieplejsze”.
A w ogrodzie same przyjemności.
Zakwitły pierwsze przebiśniegi i codziennie pojawiają sie nowe.
000000 (7)Tylipany, narcyzy, żonkile na początku wychodziły bardzo nieśmiało, ale od trzech – czterech dni wyraźnie nabrały tempa. Krokusiki wyglądają jak delikatne trawki ale widomo że zanim “nabiorą” wyglądu wcześniej z nienacka zakwitną…. O żadnej innej porze roku nie wyglada się z taką niecierpliwością kiełkujących roślin jak wczesna wiosną. Późniejsze roślinki są nie mniej piękne, ale te wczesno wiosenne są wyjątkowe  bo te obserwuje sie najdokładniej i dają najwiecej radości. A taki widoczek to najpiękniejsza poezja :o )00000 (16)



Słoneczniki – kwiaty słońca

Śmiejące się z daleka, piękne, majestatyczne, wielokolorowe. Chyba nie ma nikogo kto nie podziwia tych niezwykle ciepłych kwiatów.

słonecznik ozdobnyWysiewam ich zawsze bardzo dużo i w każdej wersji jaka tylko wpadnie mi w ręce. Bardzo lubię je stojące na obrzeżach ogrodu, ale też uwielbiam stojące w wielkich wazonach w domu. Już nie raz pisałam że bardzo lubię żółte kwiaty, więc słoneczniki musiały znaleźć się na mojej liście.

słonecznik cytryna (2)Kolor żółty w nich przeważa, ale są też oczywiście w innych kolorach. Jadalne też są nie mniej piękne, ale zdecydowanie wolę te ozdobne.

słonecznik żółto - brązowy 1 (1)Tak więc mam wszystkie możliwe kolory tych wielkich, ale mam też miniatury.

słonecznik żółto - brązowy 2Ze słoneczników co roku zbieram trochę nasion żeby mieć je na kolejny sezon, ale większość zostawiam stojących w ogrodzie na zimę jako naturalne spiżarnie dla ptaków, które spędzają zimę u nas.

słonecznik czerwony 2Wiosną oczywiście wszystkie są wyjedzone do ostatniego ziarenka, a ja z czystym sumieniem wsłuchuję się w ptasie trele.

słonecznik ozdobny (1)

Posadzone pojedynczo potrafią osiągnąć wyjątkowo duże rozmiary bo dochodzące nawet do 2,5 -3 metrów. Rosnące w zagęszczeniu są nie mniej ozdobne, jednak będą dużo drobniejsze. Na każdej roślinie jest zawsze bardzo dużo kwiatów. Na ogół na wierzchołku pojawia się jeden największy, ale dość szybko wychodzą pędy boczne, które są zasypane ogromem mniejszych kwiatów. Z tym że “mniejszy” wcale nie oznacza “mały” – w końcu mówię tym razem o wielkiej roślinie, której kwiaty tez nie są drobiażdżkami. Pojedyncza roślina jest już bardzo ładnym bukietem. Rozpisuję się nad wyjątkowością słoneczników, ale w końcu wcale nie jestem pierwszą osobą która odkryła ich niepowtarzalny urok. Któż nie zna słynnych “Słoneczników” Vincenta van Gogha :o . Ale jednak czy natura nie maluje ich piękniej …?

słonecznik żółto brązowy (5)

Lubię je tak bardzo, że wysiewam je również w donicach na balkonie.

Obraz 8721Najbardziej nadają się do tego miniaturowe pełne, ale zawsze w jakiejś przynajmniej jednej donicy mam kilka tych dużych. Na balkonie oczywiście nie osiągają ogromnych rozmiarów, ale bardzo wyraźnie go rozświetlają.

słonecznik miniatura pełen (7)W tym roku niestety miałam brzydką przygodę z odżywką dolistną, o czym pisałam, więc wszystkie słoneczniki przepadły i balkon bez nich był taki “smutny”….. Ale nie ma co wspominać tego co było, w końcu już niedługo kolejna wiosna … :o .

AKSAMITKA – taki roślinny skunksik

Nie do końca lubię rośliny jednoroczne, ale jest kilka wyjątków bez których ogród nie miałby swojego charakteru. Takimi “wyjątkami” z pierwszego miejsca są na pewno aksamitki.

miniatura mix 1 (6)Mogą kwitnąć i cieszyć oko przez całe lato od bardzo wczesnej wiosny aż do bardzo późnej jesieni. Pierwsze aksamitki wysiewam w domu ( jak zwykle w miejscu chłodnym ale widnym czyli najlepszy jest parapet nieszczelnego okna) już na początku marca. Jak tylko pogoda pozwoli wyjeżdżają do ogrodu. Robię to na tyle wcześnie że czasami te pierwsze marzną, ale nic nie szkodzi, bo jak wywożę te pierwsze już wysiewam kolejne, ale tym razem już na balkonie.

aksamitka miniatura 1 (5)Pierwsze to na ogół miniatury, bo wiosenne kwiaty w większości są niewielkie i delikatne więc żeby moje aksamitki pasowały do całości na najwcześniejsze wybieram te najniższe. Równocześnie z pikowaniem drugich rozsad zaczynam wysiewać te które będą latem najpiękniejsze.

cytrynowa miniatura (5)Wysiewanych do gruntu już nigdy nie pikuję. Wysokie wypełniają przerwy pomiędzy bylinami, a miniaturami obsiewam krawędzie wszystkich możliwych grządek i rabatek. Kiedyś nie widziałam uroku tych najwyższych.

cytryna wysoka (4)Traktowałam je jak coś gorszego, a nawet czasami pomijałam je w nasiennych zakupach, ale do czasu…. :o

kremowy ecru (6)Wysokie przepięknie  prezentują się w dużych skupiskach. A jeszcze lepiej jeśli są posiane  na okrągłych wzniesieniach – idealne do tego będą stare, przetrawione kompostowniki.

miniatura mixSwoje na ogół niestety wysiewam  w prostokątach, bo tak zajmują trochę mniej miejsca, ale jak tylko udaje mi się wygospodarować taki kawałek gdzie mogę usypać okrągłą górkę to koniecznie jest zarezerwowana dla najwyższych aksamitek. Przy większym ogrodzie  można stworzyć taką górkę na stałe.

pomarancz wysoki 4Można posadzić na niej chociażby piwonie, albo jakieś inne dość wcześnie kwitnące byliny. Przykładowa piwonia przekwita już w czerwcu i wówczas można usunąć pozostałości po kwiatach i nawet część liści ( ale nigdy wszystkie) i pomiędzy piwoniami można wysiać, albo bardzo gęsto napikować już podrośnięte wysokie aksamitki. Dla mnie najpiękniej prezentują się kępy jednokolorowe, ale oczywiście można zrobić mix kolorów, ale trzeba wtedy pamiętać że najwyższe z nich to pomarańczowe, natomiast żółte, cytrynowe i ecru są niższe, wiec wysiewając mix trzeba to uwzględnić. Takie aksamitki wysiane po przekwitnięciu piwonii będą kwitły późno, bo na przełomie sierpnia i września, albo nawet dopiero we wrześniu ale przepięknie rozbarwią gasnące kolory jesiennych ogrodów. W tej chwili mamy już końcówkę września a u mnie wciąż przepięknie kwitną. Część, tych wysiewanych wcześnie, dawno już przekwitła i już z nich porobiłam zapasy nasion na kolejny sezon, bo od dawna już nie kupuję tego typu nasion, bo złość mnie bierze na ich ilość w opakowaniach, a o sile kiełkowania tych z firm nasiennych nawet nie chce mi się gadać. W tym roku z jedynej kupionej paczki aksamitek wzeszły mi 3 rośliny !!!! Ale są tez takie które są w tej chwili w najpiękniejszym momencie kwitnięcia jak i takie które dopiero zaczynają kwitnąć. Na pewno będą też takie które mogą już nie zdążyć pokazać kwiatów, ale gdyby zdarzyło się że przymrozki się spóźnią to ich żywe kolory będą cieszyły jeszcze długo. W tym roku ostatnie aksamitki wysiewałam około 15 -go ….. lipca :o .

Aksamitki mają jeszcze jedną zaletę ( choć dla niektórych wadę :o ) mają niesamowicie intrygujący zapach. Trudno o nim powiedzieć że jest ładny – wręcz przeciwnie. Zapach jest bardzo intensywny i drażniący, ale ja go bardzo lubię.

Są osoby które z uwagi na ten zapach  z nich rezygnują, ale większość osób z którymi o nich rozmawiałam mówią to samo co ja – “śmierdziuchy, ale bardzo przyjemne” stąd ja nazywam je takimi roślinnymi skunksami i ciekawe, bo jak mówię że będę wysiewała skunksiki na ogół rozmówcy wiedzą że mówię o aksamitkach.

Roślinka jest tak wdzięczna i łatwa w przyjmowaniu się że można też spokojnie całe lato uprawiać ją na balkonie, ale na balkon raczej najlepsze są miniatury ….. chociaż sama nigdy na balkonie wysokich nie sadziłam i może okazać się że jest z nimi dokładnie tak samo jak w ogrodzie, czyli raz trzeba spróbować żeby się przekonać…. może za rok ..?

FLOKS – PHLOX

Floks wiechowaty – piękne wielokolorowe, o przepięknym zapachu byliny.

f.  blady róż z ciemnym oczkiem 1 (1)Początki sierpnia to czas kiedy nasze ogrody zalane są urzekającym zapachem floksów.

jasny fiolet z ciemnofioletowym oczkiemZnów banalnie powiem – uwielbiam je :o .

f. biały (4)Jest to kolejna roślina, która zajmuje u mnie sporo miejsca. Najbardziej znane są białe i różowe, ale różnorodność kolorów jest zdecydowanie większa.

f. ciemny fioletNa razie udało mi się zdobyć i potwierdzić  8 kolorów.

f. ciemny fiolet 1Co prawda kilkakrotnie kupowałam już różne bardzo ciekawe, jednak po zakwitnięciu okazywało się że zdjęcia były najprawdopodobniej tylko podpuchami komputerowymi.

f. jasny fiolet (2)Pewnie nie jestem jedyną osobą która dała się “wkręcić” na floksy paskowane, w prążki czy jeszcze jakieś inne dziwne wzorki. Kupowałam je kilkakrotnie w różnych miejscach i efekt zawsze był taki sam – kwitły typowo i w większości pięknym, jednolitym różem :o .

f. różW ten sposób różowych floksów mam najwięcej. Ale to nic, są tak piękne że każdy z nich znalazł kawałek miejsca.

f. róż z białym oczkiem (6)Floksy rosną prawie w każdych warunkach, jednak jak większość roślin lubią ziemię żyzną, ale raczej suchą. Najbardziej udają się na stanowisku lekko zacienionym, kępy robią się sztywne, gęste i kwiaty ładnie się wybarwiają. Pełne słońce będzie wypalało kolory, natomiast w dużym zacienieniu kwiaty będą blade a pędy wiotkie. Zbyt duża wilgotność może też być przyczyną “łysienia” roślin od dołu i powstawania bardzo brzydkich brązowych plam na liściach – zakażenie grzybowe.

jasny róż z ciemnoróżowym oczkiemW słotne lata (takie jak tegoroczne) niestety też mogą pojawić się takie objawy, ale nasz klimat ostatnio nas nie rozpieszcza i pozostaje albo pogodzić się z okresowym brzydnięciem roślin, albo stosować opryski zwalczające grzyba, które i tak przy dużych opadach będą mało skuteczne. Najlepszą obroną przed nadmiarem wilgoci jest sadzenie floksów na suchych górkach.

IRYSY – WIELOKOLOROWE PIĘKNOŚCI

Irysy to moja wielka miłość od zawsze, a czerwiec to czas kiedy mogę nasycić wzrok tymi cudami.
bardzo ciemny fioletKwiaty ogromne, różnokolorowe i przepiękne. Kto jeszcze nie odkrył ich piękna powinien choć raz z bliska przyjrzeć się pojedynczemu kwiatowi i jestem pewna że zakocha się w nich jak ja :o . Największą i jedyną wadą irysów jest to że stosunkowo krótko kwitną.
irys lila (róż)Żeby sobie to  zrekompensować postanowiłam mieć ich baaaaaardzo dużo. Jest to roślina szybko rozrastająca się, wiec spełnienie takiego postanowienia nie było trudne i w tej chwili jak przychodzi sezon kwitnięcia irysów
irys lila(fiolet) mój ogród zalany jest ich przepięknymi kwiatami.
bialy (15)
Kosaćce to rośliny które do szczęścia potrzebują tylko słonecznego stanowiska i z uwagi na bardzo szybkie przyrosty odrobinę przestrzeni. Podłoże dla nich może być byle jakie.
bordowy (1)Bardzo dobrze czują się na piasku czy glinie, nadają się na gleby jałowe. Korzenie tradycyjnych irysów bródkowych mają właściwości podobne jak sukulenty i dlatego nie udadzą się jedynie na terenach podmokłych – wygniją, ale na tereny podmokłe są inne, nie mniej piękne gatunki irysów, które opiszę innym razem.
brązowo bordowy 1Irysów bródkowych nie należy podlewać nawet w czasie największej suszy. Woda zgromadzona w bulwach korzeniowych wystarczy im do czasu kolejnych deszczy. Są całkowicie wytrzymałe na mrozy.
ciemny fiolet (10)Któregoś roku po przesadzaniu irysów zostawiłam część niepotrzebnych, ułamanych korzeni  na wierzchu sądząc że jak większość roślin przez zimę przemarznie, zgnije i zasili glebę w koło, ale na wiosnę okazało się że z innymi roślinami tak się stało, ale nie z irysami :o Każdy, nawet ciupeńki kawałeczek korzonka wypuścił młodą roślinkę. Jak zobaczyłam ich potężną wolę życia wyzbierałam wszystkie kawałeczki z trawy i  oczywiście posadziłam na nowo. Dziś nawet nie rozpoznałabym które to były, bo każdy kawałeczek już stworzył swoją kępę.
cztrynowy 1 (4)
Irysy mają jeszcze jedną zaletę za którą bardzo je lubię. Bardzo łatwo zapylają się i można we własnym zakresie pobawić sie w tworzenie nowych krzyżówek. Rośliny powstałe z siewek kwitną na ogół w drugim roku.
fioletowo biały (12)Zawsze z ciekawością czekam co wyrośnie z moich krzyżowań. Z jednego owoca będą rośliny różnokolorowe.
fioletowa mozaika (10)Część z nich powtórzy cechy roślin matecznych, ale część będzie inna i nie da się przewidzieć jak natura połączy cechy obojga rodziców. Dla mnie jednak najgorsze w tym wszystkim jest to że każdy dojrzały owoc ma bardzo  dużo nasion i wyrasta z nich kilkadziesiąt młodych roślinek i nie mogę zatrzymać wszystkich, bo bardzo szybko okazałoby się że w moim ogrodzie nie zmieści się już nic innego, więc ze wszystkich siewek zostawiam tylko kilka najdorodniejszych, które mają szanse najszybciej zakwitnąć, ale taka selekcja to dla mnie zawsze bardzo trudny moment, bo nigdy nie wiadomo czy te zniszczone nie okazałyby się tymi wyjątkowymi, na które zawsze się czeka.
irys biały z błekitną poświatą i żółtą bródka i żółtymi prążkami (14)
Bardziej popularnym sposobem na rozmnażanie kosaćców jest podział ich kłączy. Rośliny powstałe w ten sposób kwitną na ogół  w następnym sezonie i tu nie będzie żadnych niespodzianek, ponieważ w 100% powtórzą wszystkie cechy rośliny matecznej i będą jej wierną kopią.
irys w paski (1)Takie rośliny jak irysy rozsadzać można właściwie w każdym momencie, bo jak ja je nazywam są to rośliny które jest bardzo trudno dobić, wiec przeżyją przesadzanie nawet w najgorszych warunkach. Nie straszne im upały, mrozy czy słoty. Kosaćce są roślinami prawie “bezobsługowymi”.
jasny fiolet-ciemny fioletNależy jedynie dopilnować żeby wokół nich oberwać choć częściowo chwasty, bo jak zostaną zgłuszone nie będą kwitły, ale jak się rozrosną to one stają się zagrożeniem dla innych roślin i nawet jeśli jakaś niepożądana roślina będzie próbowała wyrosnąć wśród kłączy irysów będzie bardzo delikatna i słaba i kosaćcom krzywdy nie zrobi.pomarańczowo brązowy (6) Gdyby jednak okazało się że zapomnimy o naszych irysach i odnajdziemy je po kilku latach całkowicie zarośnięte, to nie ma zmartwienia.
zolto bordowyWystarczy je odsłonić, ewentualnie przesadzić na słoneczko i rośliny już w kolejnym sezonie odwdzięczą się nam pięknymi kwiatami.
zolty (5)To nie jest roślina pamiętliwa i wybaczy nam nawet wieloletnie zaniedbanie.
W tym sezonie irysy już przekwitły, ale jak co roku dotarły do mnie kolejne, którymi mam nadzieję będę mogła napawać się już za rok

Czosnek – uprawa i pielęgnacja

Wielokrotnie jestem pytana jak obchodzić się z naszym rodzimym czosnkiem, więc żeby ułatwić sprawę większej ilości zainteresowanych postanowiłam opisać go tu.
czosnek (1)Jako roślinka jest całkowicie niewymagający. Pozostawiony sam sobie będzie rósł na dziko tworząc z roku na rok coraz większe kępy czosnkowego “szczypioru”, jednak w zagęszczeniu nie wytworzy prawidłowych czosnkowych główek.
Uprawa czosnku zależy od tego jaki materiał mamy na początku. Jeśli naszą uprawę zaczynamy od nasion
czosneknależy wysiać je pojedynczo, zaznaczyć miejsce i jeśli wysiewaliśmy na tyle wcześnie że roślinki zdążyły trochę podrosnąć i nabrać “krzepy” to jesienią (ewentualnie bardzo wcześnie kolejnej wiosny) należy je wykopać i rozpikować w odstępach co 10-15 cm żeby każda roślina miała miejsce na budowanie główki. Rozsadę pozostawiamy na zimę bez przykrywania i innych specjalnych zabiegów – gwarantuję że nic się jej nie stanie bez względu na panujące warunki i najostrzejsze mrozy. W kolejnym sezonie powinny wytworzyć się prawidłowe czosnkowe główki. Niektóre nasiona przez lato urosną do wielkości cebulki dymki i takie można spokojnie potraktować jak dojrzały czosnek i wykorzystać je w celach spożywczych (pyszne są marynowane). Mniejsze oczywiście też się nadają, ale oskubywanie takich drobiazgów jest na tyle żmudne, że lepiej jest pozostawić je na kolejny sezon.
Jeśli swoją uprawę zaczynamy od “ząbków” które również są swojego rodzaju nasionami, postępujemy z nimi podobnie jak z samymi nasionami, jednak sadząc ząbki mamy większe szanse na to że posadzone wczesną wiosną zdążą przez lato wytworzyć prawidłowe główki. Jeśli całą naszą uprawę zaczynamy do czerwca traktujemy to jak wysiewy wiosenne, jeśli później to są to wysiewy jesienne. Najtrudniejszym miesiącem do siania, sadzenia czy przesadzania jest lipiec, ale jeśli zapewnimy roślinom wilgoć (tylko nie błoto) sadzone w lipcu też za rok będą normalnie rosły. Paradoksalnie ja najwięcej czasu mam właśnie w lipcu i mimo że wiem że jest to najtrudniejszy dla roślin czas to i tak najwięcej ich przesadzam czy rozsadzam właśnie w tym czasie :o Rzadko się  zdarza żeby coś mi przepadło. Rośliny potrzebują wilgoci i ….serca – jeśli im to zapewnimy wytrzymają wszystko :o .
Uprawę czosnku możemy zaczynać też od gotowych rozsad. Takie rozsady sadzone wczesną wiosną najczęściej do jesieni zdążą wytworzyć główki z “ząbkami” , jeśli zostaną posadzone później i zabraknie im czasu na podzielenie główek na “ząbki”  możemy pozostawić je na kolejny sezon albo wykopać takie “cebulki” i zużyć jak normalny czosnek. Gotowe sadzonki czosnku należy posadzić pojedynczo w odstępach około 10 – 15 cm. Przed posadzeniem można lekko przyciąć  korzenie żeby łatwiej było je wyprostować pod ziemią. Sadzimy go dość głęboko. Jeśli sadzonki są duże można również przyciąć część zielonych pędów nawet do wysokości 10 – 15 cm. Rośliny odbudują górne części, natomiast przycięciem zmniejszymy powierzchnię parowania czym ułatwimy im przyjęcie się w nowym miejscu. Takie przycięcie można zrobić też później. Jak zauważymy że po posadzeniu części zielone żółkną i marnieją można je przyciąć w dowolnym momencie. Przycięte mogą jedynie nie zdążyć wytworzyć główek z nasionami w danym sezonie i główki podziemne też mogą być trochę mniejsze. Oczywiscie wielkość główek które wyrosną w dużym stopniu będzie zależała od stanowiska na jakim posadzimy nasze rośliny. Czosnek będzie rósł w każdych warunkach, ale najbardziej lubi podłoże żyzne, czarne, lekkie, lekko wilgotne i ładnie nasłonecznione i w takich warunkach da największe główki. W gorszych warunkach rośliny będą delikatniejsze i wytworzone główki drobniejsze, ale wartość takiego czosnku wszędzie będzie taka sama.
Ważna rzecz w przypadku czosnku to czas zbioru. Niestety w datach nie jestem w stanie tego podać, bo jest to zależne od tego jakie mamy lato. Od sierpnia zaczynamy rośliny obserwować. Do tego czasu powinny na końcach zielonych pędów wytworzyć już nasienne główki. Wykopywanie czosnku zaczynamy jak główki nasienne będą pełne, twarde i w momencie jak tylko zaczną pękać. Nie czekamy aż się porozsypują bo podobnie stanie się z naszymi główkami czosnku znajdującymi się pod ziemią. Jeśli przegapimy ten czas to nasz czosnek nie będzie zwarty tylko rozsypie się na pojedyncze ząbki,które będą chciały rosnąć i taki czosnek za długo nam nie poleży – będzie rósł nawet w piwnicy. Najlepiej też w czasie wykopywania najsłabsze rośliny z najmniejszymi, bezzębnymi główkami potraktować jak rozsadę na kolejny rok. Ja zawsze w trakcie wykopywania czosnku od razu sadzę go od nowa i w ten sposób mam go cały czas. Można też zebrać nasiona i od razu, w tym samym czasie wysiać – wiosną będzie z nich pełnowartościowy materiał do rozsadzania i dalszej uprawy.
Czosnek rośnie głęboko i często nie udaje się wykopać go do “czysta”. Nie należy się tym przejmować tylko pozostawić takie główki w ziemi – wiosną wykiełkują najprawdopodobniej kępą sadzonek, które tylko należy wykopać i również rozpikować. Takie sadzonki są pełnowartościowe i każda z nich jak będzie rosła pojedynczo wytworzy własną główkę.
Jak widać nasz polski czosnek jest jak “perpetuum mobile” Wsadzony raz może nam się już tylko rozrastać, musimy spełnić tylko jeden warunek – należy zbierać go niestarannie :o .
W zeszłym roku czyściłam swój czosnek na trawniku w pobliżu ujęcia wody, a tej wiosny okazało się że w tym miejscu już mam go również :o . Najwyraźniej coś spadło, zostało nogami wgniecione w ziemię, a wiosną samo sobie poradziło w trawniku i teraz rośnie już nawet w tym miejscu.
Czosnku który mamy zamiar przechowywać na zimę nie należy myć czy moczyć w jakikolwiek inny sposób. Należy po wykopaniu powiesić go w całości pod zadaszeniem, jak lekko obeschnie oczyścić na sucho i jeśli potrafimy można sposobem naszych babek zapleść z niego warkocze i przechowywać gdzieś w miejscu chłodnym i najlepiej ciemnym. Jeśli sztuka plecenia warkoczy jest nam obca można po prostu odciąć główki pozostawiając kilkucentymetrowy kikut pędu i również schować w suche,chłodne i ciemne miejsce. Powinien czerstwy i rześki być aż do wiosny.
Pamiętajmy też o tym, że nadwyżki zimowych zapasów to również doskonały materiał do wysadzania go wiosną na nowo.

Żółta malina – to nie żart

Smakiem przypomina najzwyklejszą malinę na świecie, tylko taką z “popsutym” kolorem.
zoltamalinaporannarosa (2)
Tak na prawdę nie jest to wielka nowość, ale jest dość mało popularna i zawsze jestem zaskoczona jak widzę zdziwione miny gości, którym stawiam na stół miseczkę z owocami w tym kolorze i ich niepewność przy próbowaniu pierwszego owocu. U mnie maliny są traktowane wyjątkowo ze względu na swoje właściwości smakowe jak i te lecznicze.  A poza tym tak je lubię, że jeśli w nazwie, bądź opisie jest coś co łączy nowo znalezioną roślinę z tą maliną właściwą, to oczywiście musi znaleźć się w moim ogrodzie. Owoce nie wszystkich roślin malinopodobnych są smaczne, ale i tak sobie rosną w moim ogrodzie jako ciekawostki. Żółta malina akurat należy do tych smacznych i użytecznych. Polowałam na żółte maliny wiele lat, ale nie miałam szczęścia do sprzedawców. Ciągle kupowałam rośliny “pewniaki”, a potem okazywało się że znów zaowocowały na czerwono. W końcu trafiłam na rzetelnego sprzedawcę i w końcu mam swoją żółtą malinę.
zoltamalinaporannarosa1Żeby nie stracić rośliny trzeba ją posadzić z dala od innych malin. Powodem nie jest to że się zapylą, tylko to że żółta malina jest niestety rośliną dużo delikatniejszą od czerwonej i jeśli posadzimy je blisko siebie czerwona zniszczy żółtą. Moja żółta malina to malina powtarzalna tak samo jak czerwona. Zabiegi pielęgnacyjne są takie same. Różnica polega na tym, że tej malinie musimy poświęcić zdecydowanie więcej uwagi. Jest mało odporna na choroby i szkodniki, przy zaniedbaniu przepadnie. Jeżeli chcemy doczekać się solidnych zbiorów musi mieć stanowisko wilgotne ale i słoneczne. Jednak jak roślina dostanie wszystko czego potrzebuje odwdzięczy się wyjątkowo dużymi i smacznymi owocami. Nadają się podobnie jak malina czerwona do wszystkiego i są równie smaczne, jedynie przetwory z nich będą w kolorze jasno żółtym, ale smak i zapach będzie taki jak malina mieć powinna.

Liliowce – kwiaty całego sezonu

Kwitną całe lato. Pierwszy – Stella d’oro czasami potrafi rozkwitnąć już w maju.
liliowiecminiatura1
W tym samym czasie pokazują się kwiaty liliowca trochę podobnego, ale w kolorze cytrynowym
Obraz 3293
Urok tych dwóch roślin to nie tylko wczesne kwiaty. Są to jedyne jakie znam liliowce kwitnące cały sezon. Jesienne mrozy niszczą ostatnie pąki. Oba liliowce są też najniższymi jakie znam i nadają się na przód rabat kwiatowych. Rozrastają się szybko jak wszystkie liliowce. Wyglądają pięknie pomiędzy innymi roślinami, ale mogą rosnąć jako pojedyncza kępa.
Kolejnym który nam  zakwitnie jest dość znany liliowiec w kolorze żółtym. Kwitnie na przełomie czerwca i lipca. Występuje w kilku odcieniach żółci. Jest to średniej wielkości roślina i wyjątkowa wśród liliowców, bo wydzielająca zapach. Niektórzy mówią że ładny, ale mnie się nie podoba :o
liliowiec zolty (6)
No i przychodzi koniec lipca – początek sierpnia i … zaczyna się wysyp przeróżnej kolorystyki i kształtów. Zaczynają w tym czasie kwitnąć wszystkie pozostałe. Są różne – takie najzwyklejsze, często spotykane na trawnikowych rabatach w miastach
Obraz 5362Ale są jeszcze karbowane
Obraz 5413i kilkukolorowe
Obraz 3342
albo takie
Obraz 5407
czy takie
Obraz 3358
Kolory, kształty i wielkość kwiatów przeogromna.
Zdecydowanie piękniejsze będą na glebach żyznych i wilgotnych ale poradzą sobie w gorszych warunkach również. Wolą rosnąć w słońcu, ale w zacienieniu tez będą cieszyć oko. Te rosnące w gorszych warunkach będą miały skromniejsze liście i może odrobinę mniej pąków kwiatowych, ale sam kwiat będzie taki sam jak ten rosnący w idealnych warunkach.
Liliowce to rośliny całkowicie mrozoodporne. Rozmnaża się je poprzez podział starych karp, wówczas będą takie same jak roślina którą podzieliliśmy, ale można je rozmnażać z nasion i tu może spotkać nas niespodzianka. Mają tendencje do wzajemnego zapylania się i z siewek możemy uzyskać roślinę która zakwitnie inaczej niż ta z której zbieraliśmy nasiona. Oczywiście to może zdarzyć się  tylko wtedy, kiedy w pobliżu siebie rosną różne liliowce kwitnące w tym samym czasie. Pojedynczy kwiat trzyma się na ogół 1 dzień – czasami 2, ale każda roślina wytwarza po kilka pędów kwiatowych a na nich jest też zawsze po kilka pąków, które nigdy nie kwitną wszystkie na raz, więc długość okresu kwitnięcia jest uzależniony głównie od wieku i wielkości rośliny.
System korzeniowy liliowców jest potężny. Jeśli ktoś próbował przesadzać starą roślinę to miał okazję się o tym przekonać. Ale ma to plusy, ponieważ nie ma opcji żeby przez korzenie tej rośliny przeszły jakieś chwasty. Rozrośnięte kępy są czyste i jedyne czego wymagają to pozbierania wiosną przemarzniętych pozostałości po poprzednim sezonie. To są właściwie wszystkie zabiegi pielęgnacyjne jakich wymagają liliowce. Można nie przesadzać ich nigdy. Nie widziałam starych kęp które by łysiały, czy przestawały kwitnąć. Najlepiej widać to w miejscach gdzie przed laty zostały polikwidowane ogrody. Inne rośliny dość szybko poprzepadały, bądź podziczały  a liliowce co roku wiosną rozpoczynają swoją wegetację od nowa i co roku niezmordowanie pieknie kwitną.
Obraz 3127
Najpiękniej oczywiście wyglądają  w pełnym rozkwicie te które mają już po kilka lat i tworzą rozrośnięte kępy. Nie znam nazw wszystkich roślin które pokazałam, ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Kupowałam je co prawda kiedyś jako konkretne gatunki, ale okazało się że nazwa nie miała nic wspólnego z sadzonkami które trafiły do mnie, więc tych nazw podawać nie będę. Początkowo się nawet trochę złościłam, ale potem jak się rozrosły i pokazały swoją krasę całkowicie mi przeszło :o