Polecam


Domki w górach

Balkon

AKSAMITKA – taki roślinny skunksik

Nie do końca lubię rośliny jednoroczne, ale jest kilka wyjątków bez których ogród nie miałby swojego charakteru. Takimi “wyjątkami” z pierwszego miejsca są na pewno aksamitki.

miniatura mix 1 (6)Mogą kwitnąć i cieszyć oko przez całe lato od bardzo wczesnej wiosny aż do bardzo późnej jesieni. Pierwsze aksamitki wysiewam w domu ( jak zwykle w miejscu chłodnym ale widnym czyli najlepszy jest parapet nieszczelnego okna) już na początku marca. Jak tylko pogoda pozwoli wyjeżdżają do ogrodu. Robię to na tyle wcześnie że czasami te pierwsze marzną, ale nic nie szkodzi, bo jak wywożę te pierwsze już wysiewam kolejne, ale tym razem już na balkonie.

aksamitka miniatura 1 (5)Pierwsze to na ogół miniatury, bo wiosenne kwiaty w większości są niewielkie i delikatne więc żeby moje aksamitki pasowały do całości na najwcześniejsze wybieram te najniższe. Równocześnie z pikowaniem drugich rozsad zaczynam wysiewać te które będą latem najpiękniejsze.

cytrynowa miniatura (5)Wysiewanych do gruntu już nigdy nie pikuję. Wysokie wypełniają przerwy pomiędzy bylinami, a miniaturami obsiewam krawędzie wszystkich możliwych grządek i rabatek. Kiedyś nie widziałam uroku tych najwyższych.

cytryna wysoka (4)Traktowałam je jak coś gorszego, a nawet czasami pomijałam je w nasiennych zakupach, ale do czasu…. :o

kremowy ecru (6)Wysokie przepięknie  prezentują się w dużych skupiskach. A jeszcze lepiej jeśli są posiane  na okrągłych wzniesieniach – idealne do tego będą stare, przetrawione kompostowniki.

miniatura mixSwoje na ogół niestety wysiewam  w prostokątach, bo tak zajmują trochę mniej miejsca, ale jak tylko udaje mi się wygospodarować taki kawałek gdzie mogę usypać okrągłą górkę to koniecznie jest zarezerwowana dla najwyższych aksamitek. Przy większym ogrodzie  można stworzyć taką górkę na stałe.

pomarancz wysoki 4Można posadzić na niej chociażby piwonie, albo jakieś inne dość wcześnie kwitnące byliny. Przykładowa piwonia przekwita już w czerwcu i wówczas można usunąć pozostałości po kwiatach i nawet część liści ( ale nigdy wszystkie) i pomiędzy piwoniami można wysiać, albo bardzo gęsto napikować już podrośnięte wysokie aksamitki. Dla mnie najpiękniej prezentują się kępy jednokolorowe, ale oczywiście można zrobić mix kolorów, ale trzeba wtedy pamiętać że najwyższe z nich to pomarańczowe, natomiast żółte, cytrynowe i ecru są niższe, wiec wysiewając mix trzeba to uwzględnić. Takie aksamitki wysiane po przekwitnięciu piwonii będą kwitły późno, bo na przełomie sierpnia i września, albo nawet dopiero we wrześniu ale przepięknie rozbarwią gasnące kolory jesiennych ogrodów. W tej chwili mamy już końcówkę września a u mnie wciąż przepięknie kwitną. Część, tych wysiewanych wcześnie, dawno już przekwitła i już z nich porobiłam zapasy nasion na kolejny sezon, bo od dawna już nie kupuję tego typu nasion, bo złość mnie bierze na ich ilość w opakowaniach, a o sile kiełkowania tych z firm nasiennych nawet nie chce mi się gadać. W tym roku z jedynej kupionej paczki aksamitek wzeszły mi 3 rośliny !!!! Ale są tez takie które są w tej chwili w najpiękniejszym momencie kwitnięcia jak i takie które dopiero zaczynają kwitnąć. Na pewno będą też takie które mogą już nie zdążyć pokazać kwiatów, ale gdyby zdarzyło się że przymrozki się spóźnią to ich żywe kolory będą cieszyły jeszcze długo. W tym roku ostatnie aksamitki wysiewałam około 15 -go ….. lipca :o .

Aksamitki mają jeszcze jedną zaletę ( choć dla niektórych wadę :o ) mają niesamowicie intrygujący zapach. Trudno o nim powiedzieć że jest ładny – wręcz przeciwnie. Zapach jest bardzo intensywny i drażniący, ale ja go bardzo lubię.

Są osoby które z uwagi na ten zapach  z nich rezygnują, ale większość osób z którymi o nich rozmawiałam mówią to samo co ja – “śmierdziuchy, ale bardzo przyjemne” stąd ja nazywam je takimi roślinnymi skunksami i ciekawe, bo jak mówię że będę wysiewała skunksiki na ogół rozmówcy wiedzą że mówię o aksamitkach.

Roślinka jest tak wdzięczna i łatwa w przyjmowaniu się że można też spokojnie całe lato uprawiać ją na balkonie, ale na balkon raczej najlepsze są miniatury ….. chociaż sama nigdy na balkonie wysokich nie sadziłam i może okazać się że jest z nimi dokładnie tak samo jak w ogrodzie, czyli raz trzeba spróbować żeby się przekonać…. może za rok ..?

Ku przestrodze !!!!

Ten blog miał być o doświadczeniach z roślinami tych dobrych , ale też i o tych złych. Tym razem przyszedł czas na te złe.  Osoby wrażliwe proszone są o pominięcie tego wpisu gdyż będzie zawierał  bardzo nieprzyjemne zdjęcia. Jak już kiedyś pisałam mój balkon należy do dość trudnych miejsc do uprawy roślin z uwagi na południową wystawę, ale każdego roku walczę żeby jednak był zielony. W tym roku postanowiłam obsadzić go głównie roślinami tropikalnymi, słońcolubnymi  i pnącymi. Pojawiły się na nim datury, passiflory, różne słoneczniki ozdobne zarówno te olbrzymie jak i te miniaturowe, arbuzy i dynie ozdobne – jako ciekawe i wielkoliścienne pnącza no i trochę innych drobiazgów jak domowe irysy (które uwielbiam w każdej postaci), pelargonie czy inne ciekawe, niewielkie, kwitnące roślinki. Tak wygladało to jeszcze niedawno

Obraz 8721Obraz 8727Odkąd zaczęły się upały zaczęła się też walka o utrzymanie zieleni, czyli podlewanie i zraszanie roślin po zmroku, ustawianie wielkich liści dyń ozdobnych tak żeby dawały cień tym delikatniejszym roślinom i  stanowiły dla nich ochronę. Wszystko rosło w szaleńczym tempie, część już pięknie kwitła aż wpadłam na “genialny” pomysł dodatkowego zasilenia roślin nowym nawozem dolistnym żeby poprawić ich kondycję – jak mówił opis na etykiecie. Profilaktycznie odczekałam czas upałów, przyszły chłody i wówczas zgodnie z tymże opisem opryskałam rośliny wodą – jak nakazywała instrukcja, a następnie tym nieszczęsnym specyfikiem……. no i stało się :(

arbuzbananowiecod następnego dnia zaczęło dziać się coś niedobrego – na podłodze balkonu pojawiło się wyjątkowo dużo opadniętych liści, a te na roślinach jakby się przykurczyły.

daturadynia ozdobnaNa początku pomyślałam, że to pewnie ja mam gorszy dzień i dlatego moje rosliny wydają mi się “smutne”. Ale niestety prawda była inna.

irys japońskiirys wędrującyZ dnia na dzień moje rośliny zaczęły gasnąć. Liście zaczęły osypywać się niczym w listopadzie – nawet te jeszcze zielone, a te które jakimś cudem jeszcze utrzymywały się na roślinach zaczęły żółknąć i schnąć wyraźnie pokazując miejsca gdzie spadły kropelki rozpylonej odżywki – co wyraźnie widać na zdjęciach.

kiwanoOd oprysku minęło około 2 tygodni i rośliny jednoroczne w większości nie są już ozdobą tylko jakimś upiornym straszydłem, natomiast te wieloletnie mają trochę liści od strony zewnętrznej tam gdzie nie dotarł oprysk, bo na szczęście nie robiłam tego dokładnie i gęsto, tylko wszystko zostało spryskane delikatnie, a od strony balkonu są “łyse”.

pasiflora modrapassiflora alataTe jednoroczne w większości nadają się w tej chwili do wyrzucenia, natomiast z wieloletnimi zaczęła się walka o uratowanie choć kawałka……. jak patrzę w tej chwili na mój balkon serce mi pęka …. Miało być zielono, a jest …. kiszka …

pelargoniasłoneczniksłonecznik miniaturaZ ciężkim sercem pokazuję sprawcę tego “pogromu” ale nie życzę nikomu takich widoków jakie ja mam w tej chwili … Tu jest etykieta, na której jest opis działania, instrukcja stosowania jak i wyraźny stempel okresu gwarancji (2014 rok)

Obraz 9024a tu czołówka butelki “truciciela”

Obraz 9018Nie dotykajcie tego preparatu, a już na pewno nie poczęstujcie nim swoich roślin !!! W tej chwili jedynie pocieszam się tym że w dniu kiedy robiłam oprysk na balkonie nie miałam więcej czasu i nie popryskałam nim roślin w całym mieszkaniu, bo oczywiście taki miałam zamiar … gdybym to zrobiła …. o rany aż nie chcę myśleć co by się stało….. Setki pięknie rozrastających się roślin pokojowych poszłoby w śmieci, a wśród nich mnóstwo prawdziwych perełek ….brrrrr…. lepiej zatrzymać wyobraźnię…… W tej chwili nie pozostaje mi już nic innego jak powyrzucać popalone rośliny, pocieszać się tym  że mogło być zdecydowanie gorzej i przestrzec jak najwięcej osób przed sprawcą pogromu u mnie……..

HIBISKUS, KETMIA, RÓŻA CHIŃSKA …..

Obraz 115

Prawda jakie to cudo ?! Roślina znana pod wieloma nazwami a niewiele osób wie, że jest to bardzo bliska krewna naszej rodzimej, nie mniej pięknej ogrodowej malwy. Kwiaty faktycznie są bardzo podobne, jednak liście są zupełnie inne. Bardziej przypominają liście cissusa. Zdrowy hibiskus ma liście błyszczące, ciemnozielone. Roślina lubi światło, jednak odradzam stawiania jej na zalanym słońcem południowym parapecie. Mimo że lubi ciepełko liście mogą się poprzypiekać, stracić połysk i swoją piękną głęboką zieleń. Najlepiej stawiać go w miarę blisko okna, ale nie na parapecie. U mnie stoją w różnych miejscach (bo oczywiście nie potrafię ograniczyć się do jednego egzemplarza) i najlepiej czują się te, które są w odległości mniej więcej jednego metra od okna i w dodatku są pomiędzy innymi roślinami. Obraz 098
Kwiaty hibiskusa niestety nie należą do zbyt trwałych. Ładne są dzień – dwa, wyjątkowo utrzymują sie do 3 dni, ale za to są piękne i chętnie kwitną nawet niewielkie, młode rośliny. Nietrwałość kwiatów nadrabiają też ilością pąków, które roślina niezmordowanie wypuszcza od czerwca – lipca aż po późną jesień, a nawet początki zimy. Pierwsze hibiskusy trafiły do mnie dopiero tego roku latem. Wcześniej wydawało mi się że absolutnie nie mam już na nie miejsca :o , oczywiście jak zwykle – miejsce znalazłam , a właściwie stworzyłam tam gdzie go już nie było :o . Dotarły do mnie w stanie opłakanym, wręcz agonalnym i sądziłam że nic z nich nie będzie, a tu niespodzianka - ”wylizały” się i od dwóch miesięcy nieprzerwanie kwitną, odwdzięczając się za ratunek :o . W tej chwili czekam już tylko na kwiaty ostatniego, który coś mi się wydaje że będzie czerwony, ale jeszcze troszkę muszę uzbroić się w cierpliwość bo pączki są na razie niewielkie. 
Niejedna osoba uważa, że chińska róża jest szkodliwa dla zdrowia - BZDURA. Taką plotkę nieświadomie rozpuścił kiedyś jeden ze znanych lekarzy, który miał w poczekalni piękny egzemplarz hibiskusa i w żaden sposób nie mógł ochronić rośliny przed łamaniem jej przez pacjentów, więc wywiesił obok informację iż roślina jest szkodliwa dla zdrowia …. Łamanie jej pewnie się skończyło, ale przy okazji okazało się jak wielką siłę ma plotka i poczta pantoflowa. Ja również kiedyś taką informację usłyszałam i zaczęłam szukać informacji na ten temat. W trakcie poszukiwań jednak uświadomiłam sobie, że przecież nie może to być roślina szkodliwa, wręcz przeciwnie – sama chętnie popijam herbatki z hibiskusa, które mają bardzo dużo właściwości leczniczych :o nie mówiąc już o tych smakowych. Więc proszę nie wierzyć że to roślina w jakikolwiek sposób szkodliwa. Zresztą tak naprawdę nie ma roślin szkodliwych w sensie ogólnym. Niektóre mogą szkodzić alergikom, inne mogą być niebezpieczne i szkodliwe po spożyciu ich, ale nie ma roślin, które szkodzą tym że rosną obok nas. Kiedyś usłyszałam stwierdzenie że rośliny “zabierają” tlen i można się udusić :o – oczywiście kolejna bzdura – czy ktokolwiek słyszał o przypadku “uduszenia” przez rośliny ? Wietrzmy mieszkania i nie słuchajmy bzdur – jeśli wśród domowników nie ma alergika rośliny w mieszkaniu w żaden sposób nie zaszkodzą, nie zabiorą tlenu i nie zrobią nikomu krzywdy! A za to ile pomieszczeniom dodadzą uroku a gospodarzom radości.

Inne balkonowe plony

Obraz 5875

W tym roku nie tylko arbuz zaowocował na moim balkonie. Niespodziankę zrobiła mi również passiflora. Jak co roku kwitła bardzo obficie przez całe lato, ale w tym roku dodatkowo doczekałam sie owoców. Były niewielkie, owalne, na początku zielone a później żółte. Największy dojrzały owoc miał około 4 cm wielkości. Czy są smaczne nie wiem, bo mimo iż czytałam że owoce passiflor są jadalne jakoś nie miałam ochoty sprawdzać tego na sobie, wystarczył mi sam widok dojrzewających tropikalnych owoców. Mój balkon nie należy do najłatwiejszych do hodowli roślin bo jest wystawiony na południe i pozornie wygladałoby na to że wszystko powinno ładnie rosnąć, ale niestety kto ma południowy balkon ten wie jak trudno jest wyhodować cokolwiek na palącym południowym słońcu. Najlepsze są te balkony, które są wystawione na wschód lub zachód, a te południowe trzeba latem osłaniać, uważać z porą podlewania, bo można wszystko najzwyczajniej w świecie ugotować. Dlatego też dochowanie się ładnych roślin, a do tego jeszcze owoców na nich jest nie lada sztuką, dlatego to właśnie wymyśliłam sobie obsadzanie balkonu roślinami tropikalnymi i pnączami, które dają odrobinę cienia.Obraz 5882
Balkony południowe najpiękniej wygladają u schyłku lata i jesienią, ale chciałoby się żeby były piękne przez cały sezon. W tym roku wymyśliłam trochę patentów na osłonę przed słońcem, tylko w porę nie porobiłam zdjęć, więc nawet nie bardzo mogę je pokazać, ale w kolejnym sezonie obiecuję że pokażę jak zabezpieczyć południowy balkon przed palącym słońcem i jak cieszyć się piękną zielenią nawet w czasie upalnego lipca.

Pelargonie i …. jeszcze coś

Obraz 6340
Od wielu lat mam piękną pelargonię, z którą co roku o tej porze mam nie lada problem  – jak ją przezimować ! Pewnie jak zwykle w końcu wymyślę na nią jakieś miejsce, ale na razie obchodzę wszystkie parapety i słowo daję nie ma jej gdzie wcisnąć, a muszę przechować choć jedną skrzynkę żeby na wiosnę było skąd wziąć młode sadzonki. Nie znam jej nazwy, ale nie ma to dla mnie większego znaczenia, dość że jest wyjątkowo piękna. Jest to pelargonia jeszcze mojej babci i przechowywana przez nas już od conajmniej 40-stu lat. Był czas że dla rozbarwienia kupowałam inne – szlachetne, ale już ich nie mam i szkoda mi na nie miejsca. Żadna nie była tak piękna jak ta, a że balkon to niestety bardzo ograniczona przestrzeń więc inne musiały się od nas wyprowadzić :o . Obraz 6353

 

Ale w tym roku poza pelargoniami w skrzynkach pojawiła mi się niechcący inna ciekawostka. Wczesną wiosną, również jak co roku, wysiewałam w domu trochę rozsad roślin które potrzebują dłuższego lata niż inne. Między innymi zawsze wysiewam arbuzy, te czerwone. Oczywiście rzadko się udają ale raz na kilka lat, jak jest wyjątkowo ładne lato miewamy całkiem niezły zbiór tego smakołyka. W tym roku niestety nie udały się, ale tylko w ogrodzie…
Nasiona tych ciepłolubnych roślin wysiewam pojedynczo w rolkach po papierze toaletowym – polecam jako super patent – nasionka na ogół nie wschodzą w 100%, więc ziemię z tych rolek gdzie nic nie wzeszło później przesypałam do skrzynek balkonowych, do których trafiły młode pelaśki. Na początku sierpnia zauważyłam że w jednej z nich coś wzeszło, ale że nie przeszkadzało to moim pelasiom, więc pozwoliłam roslince sobie rosnąć. Jak wyszedł trzeci listek wiedziałam już że obudził się jakiś śpioch – arbuz.Obraz 5870 Zostawiłam go w skrzynce sądząc że pewnie szybko sam przepadnie, ale on zrobił mi niespodziankę. Na początku września zaczął kwitnąć. Pszczółki i trzmiele całe lato odwiedzały mój balkon dzięki pięknie kwitnącym słonecznikom i widać pyłek arbuza też im się spodobał, bo  po jakimś czasie zauważyłam że z jednego z kwiatków zawiązał się ….owoc. No i mamy teraz koniec września,  a ja na balkonie mam arbuza wielkości około 7-8 cm. Noce są już zimne, ale ciągle nie ma jeszcze przymrozków, więc spokojnie sobie rośnie. Ze względu na niespodziwane plony codziennie uważnie śledzę prognozy pogody, żeby w porę zabrać go na noc do domu. Nie wiem jak duży urośnie i nie spodziewam się też że będzie słodki i smaczny, ale na balkonie arbuzów jeszcze nie miałam :o ) .Obraz 6344
Żeby było śmieszniej roślina w dalszym ciągu kwitnie i pojawił się kolejny zawiązek owocu. Pewnie z tego kolejnego nic już nie będzie, ale śmiesznie to wygląda jak pomiędzy liśćmi pelargonii i passiflory wisi taka kula. Przy okazji nasunęło mi to pomysł na przyszły rok. Oczywiście arbuzy na balkonie będą już obowiązkowo i to nie w sierpniu, ale pojawią się już w maju w specjalnie przygotowanej skrzynce. Zaopatrzyłam się też już w siatkę, którą rozciągnę na ścianie i po niej będę upinała roślinę, bo w końcu to pnącze - oczywiście po sąsiedzku z passiflorami, bo na przyszły rok postanowiłam sobie przygotować na balkon trzy jej rodzaje, ale prawdopodobnie jeśli wystarczy mi miejsca zasadzę również ozdobne dynie, które rosną bardzo szybko i mają bardzo ciekawe zarówno liście jak i owoce. Już właściwie nie mogę doczekać się wiosny i tego co wyjdzie na moim balkonie. A biorąc pod uwagę to, że lato na nim spędza również bananowiec …. :o będzie ciekawie i śmiesznieObraz 6349
 
Mój balkon na szczęście jest przychowany i jest nie na pokaz tylko dla mnie, więc mogę sobie eksperymentować do woli i nie bać się, że jeśli wyjdzie coś nie tak trzeba będzie szybko zmieniać wystrój żeby nie narażać się na jakieś dziwne uwagi.