Polecam


Domki w górach

irys żółto - brązowy

Irys dwukolorowy – słodki jak cukierek

zzz (17)
Irysy to jedna z moich wielkich miłości. Co roku czekam na nie z utęsknieniem i zawsze mam później niedosyt, bo dla mnie kwitły jak zwykle za krótko. W związku z tym, że nigdy nie mogę się nimi nasycić postanowiłam zasypać się ich ilością. Mam ich baaaaardzo dużo i baaaardzo różnych. Nadają się na kwiat cięty, ale trzeba obchodzić się z nimi bardzo delikatnie bo same kwiaty są bardzo kryche. Na ogół na jednej gałązce jest po kilka pąków kwiatowych i dzięki temu możemy ich urokiem w wazonie cieszyć się dość długo bo rozkwitają po kolei, czasami dwoma – trzema kwiatami w jednym czasie. Kwiat irysa jest prawdziwym dziełem sztuki. Wszyscy zachwycamy się storczykami (ja również) ale proszę uważnie przyjrzeć sie kwiatom irysów ….cudo! Niejeden z irysów wyglądem swojego kwiata zawstydzi wszystkie storczyki świata. Kwiat ogromny w bardzo dużej kolorystyce, ciekawe rysunki na poszczególnych płatkach no i jedna z największych zalet – na każdy teren i podłoże znajdziemy odpowiednie irysy. Te tradycyjne lubią podłoże suche, piaszczysto – gliniaste i stanowiska zdecydowanie słoneczne. Oczywiście będą też rosły na lepszych glebach i będą nie mniej okazałe, ale niewiele jest roślin na gleby ubogie więc jest to niewątpliwie ich wielka zaleta.
Jedyne czego irysy stanowczo nie tolerują to woda. Korzenie irysa to grube, krótkie kłącza które magazynują zapasy wody podobnie jak sukulenty i jak one przy nadmiarze wody zgniją, ale mają kolejną zaletę – są bardzo żywotne, więc jeśli przetrwa nam maleńki kawałeczek korzonka to da się z niego odbudować całą roślinę.
W okres kwitnienia wchodzą szybko – najpóźniej po dwóch latach od posadzenia, ale często bez najmniejszych problemów kwitną już w pierwszym sezonie. Nie są roślinami kapryśnymi i łatwo wybaczają błędy początkujących ogrodników. Są całkowicie mrozoodporne.
Przy sadzeniu kosaćców należy pamiętać o jednej bardzo ważnej zasadzie – korzenie irysa sadzi się bardzo płytko, nawet część zgrubiałych kłączy powinna zostać na powierzchni. Jeśli posadzimy je głęboko przeżyją, bo jak już napisałam wcześniej one wybaczają, ale na kwiaty będziemy czekać aż roślina “naprawi” nasz błąd i rozbuduje korzenie tak mocno że część z nich wyjdzie na wierzch – w kolejnym sezonie zakwitnie. Warto więc pamiętać, żeby tej rośliny nie sadzić głęboko i w żadnym wypadku nie osypywać jej korzeni jak “wyjdą” na wierzch. Złość mnie bierze, jak czasami czytam opisy roślin sprzedawanych przez “bardzo profesjonalne punkty” i w tychże opisach znajduję w zaleceniach i poradach informacje o przykrywaniu na zimę takich roślin jak irysy, bądź o obfitym podlewaniu w sezonie – ręce opadają – tak właśnie zabija się tradycyjne irysy bródkowe !