Polecam


Domki w górach

irysy - kosaćce

IRYSY – WIELOKOLOROWE PIĘKNOŚCI

Irysy to moja wielka miłość od zawsze, a czerwiec to czas kiedy mogę nasycić wzrok tymi cudami.
bardzo ciemny fioletKwiaty ogromne, różnokolorowe i przepiękne. Kto jeszcze nie odkrył ich piękna powinien choć raz z bliska przyjrzeć się pojedynczemu kwiatowi i jestem pewna że zakocha się w nich jak ja :o . Największą i jedyną wadą irysów jest to że stosunkowo krótko kwitną.
irys lila (róż)Żeby sobie to  zrekompensować postanowiłam mieć ich baaaaaardzo dużo. Jest to roślina szybko rozrastająca się, wiec spełnienie takiego postanowienia nie było trudne i w tej chwili jak przychodzi sezon kwitnięcia irysów
irys lila(fiolet) mój ogród zalany jest ich przepięknymi kwiatami.
bialy (15)
Kosaćce to rośliny które do szczęścia potrzebują tylko słonecznego stanowiska i z uwagi na bardzo szybkie przyrosty odrobinę przestrzeni. Podłoże dla nich może być byle jakie.
bordowy (1)Bardzo dobrze czują się na piasku czy glinie, nadają się na gleby jałowe. Korzenie tradycyjnych irysów bródkowych mają właściwości podobne jak sukulenty i dlatego nie udadzą się jedynie na terenach podmokłych – wygniją, ale na tereny podmokłe są inne, nie mniej piękne gatunki irysów, które opiszę innym razem.
brązowo bordowy 1Irysów bródkowych nie należy podlewać nawet w czasie największej suszy. Woda zgromadzona w bulwach korzeniowych wystarczy im do czasu kolejnych deszczy. Są całkowicie wytrzymałe na mrozy.
ciemny fiolet (10)Któregoś roku po przesadzaniu irysów zostawiłam część niepotrzebnych, ułamanych korzeni  na wierzchu sądząc że jak większość roślin przez zimę przemarznie, zgnije i zasili glebę w koło, ale na wiosnę okazało się że z innymi roślinami tak się stało, ale nie z irysami :o Każdy, nawet ciupeńki kawałeczek korzonka wypuścił młodą roślinkę. Jak zobaczyłam ich potężną wolę życia wyzbierałam wszystkie kawałeczki z trawy i  oczywiście posadziłam na nowo. Dziś nawet nie rozpoznałabym które to były, bo każdy kawałeczek już stworzył swoją kępę.
cztrynowy 1 (4)
Irysy mają jeszcze jedną zaletę za którą bardzo je lubię. Bardzo łatwo zapylają się i można we własnym zakresie pobawić sie w tworzenie nowych krzyżówek. Rośliny powstałe z siewek kwitną na ogół w drugim roku.
fioletowo biały (12)Zawsze z ciekawością czekam co wyrośnie z moich krzyżowań. Z jednego owoca będą rośliny różnokolorowe.
fioletowa mozaika (10)Część z nich powtórzy cechy roślin matecznych, ale część będzie inna i nie da się przewidzieć jak natura połączy cechy obojga rodziców. Dla mnie jednak najgorsze w tym wszystkim jest to że każdy dojrzały owoc ma bardzo  dużo nasion i wyrasta z nich kilkadziesiąt młodych roślinek i nie mogę zatrzymać wszystkich, bo bardzo szybko okazałoby się że w moim ogrodzie nie zmieści się już nic innego, więc ze wszystkich siewek zostawiam tylko kilka najdorodniejszych, które mają szanse najszybciej zakwitnąć, ale taka selekcja to dla mnie zawsze bardzo trudny moment, bo nigdy nie wiadomo czy te zniszczone nie okazałyby się tymi wyjątkowymi, na które zawsze się czeka.
irys biały z błekitną poświatą i żółtą bródka i żółtymi prążkami (14)
Bardziej popularnym sposobem na rozmnażanie kosaćców jest podział ich kłączy. Rośliny powstałe w ten sposób kwitną na ogół  w następnym sezonie i tu nie będzie żadnych niespodzianek, ponieważ w 100% powtórzą wszystkie cechy rośliny matecznej i będą jej wierną kopią.
irys w paski (1)Takie rośliny jak irysy rozsadzać można właściwie w każdym momencie, bo jak ja je nazywam są to rośliny które jest bardzo trudno dobić, wiec przeżyją przesadzanie nawet w najgorszych warunkach. Nie straszne im upały, mrozy czy słoty. Kosaćce są roślinami prawie “bezobsługowymi”.
jasny fiolet-ciemny fioletNależy jedynie dopilnować żeby wokół nich oberwać choć częściowo chwasty, bo jak zostaną zgłuszone nie będą kwitły, ale jak się rozrosną to one stają się zagrożeniem dla innych roślin i nawet jeśli jakaś niepożądana roślina będzie próbowała wyrosnąć wśród kłączy irysów będzie bardzo delikatna i słaba i kosaćcom krzywdy nie zrobi.pomarańczowo brązowy (6) Gdyby jednak okazało się że zapomnimy o naszych irysach i odnajdziemy je po kilku latach całkowicie zarośnięte, to nie ma zmartwienia.
zolto bordowyWystarczy je odsłonić, ewentualnie przesadzić na słoneczko i rośliny już w kolejnym sezonie odwdzięczą się nam pięknymi kwiatami.
zolty (5)To nie jest roślina pamiętliwa i wybaczy nam nawet wieloletnie zaniedbanie.
W tym sezonie irysy już przekwitły, ale jak co roku dotarły do mnie kolejne, którymi mam nadzieję będę mogła napawać się już za rok

Żółty irys nadwodny

Obraz 3110

Przejrzałam swoje archiwum zdjęć i z zaskoczeniem stwierdziłam, że ta fotka jest jedyną jaką mam z tym iryskiem. Aż jestem zła na siebie bo przecież to takie cudo ! No nic, teraz przynajmniej wiem co mam do nadrobienia w przyszłym sezonie o:) .
To cudeńko, jak już wcześniej go nazwałam, lubi podłoże wilgotne, wręcz mokre, ale jest rośliną bardzo mało wymagającą i będzie równie pięknie rosła nawet na bardzo suchym i ubogim podłożu. Można często spotkać ja rosnącą dziko na brzegach jezior, rzek i na mokradłach. Świeci z daleka swoją przepiękną żółcią i rozświetla każdy, nawet ten najbardziej ponury zakątek. Uwielbiam wszystkie irysy, ale ten ze względu na swoją przepiękną żółć dostał u mnie baaaaardzo dużo miejsca, a właściwie to kilka takich miejsc. Pięknie wygląda jak kwitnie ale nie mniej piękne są jego grube, mocne, szablaste  i jak na irysa bardzo wysokie liście. Mój ogród przylega do rzeki, więc nie trudno się domyślić że  jakoś tak “niechcący”  zdominował roślinność brzegową w pobliżu :o ) .
Zawsze jak kwitnie przypomina mi się jak zdobyłam pierwszy egzemplarz tej rośliny. Były to czasy kiedy nie tak łatwo jak dziś sprowadzało się nowe, ciekawe roślinki. Zakup przez internet nie wchodził w rachubę, bo komputer był mi zupełnie obcy (aż trudno w to dziś  uwierzyć). W znanych mi sklepach ogrodniczych takich “zwykłych” roślin nie było. Nie miał go też nikt  z moich znajomych, a on mi się tak bardzo podobał …..
Często w sprawach służbowych jeździłam z moim Panem przez Mazury, a tam po drodze było takie miejsce gdzie co roku, z daleka je podziwiałam, aż któregoś roku kiedy znów tak się do mnie uśmiechał, a moje serce o mało nie wyskoczyło, pod pretekstem potrzeby rozprostowania kości poprosiłam o zatrzymanie się dokładnie TAM.  Mój Pan mąż nie był szczęśliwy, bo byliśmy zmęczeni, głodni, do domu daleko, a w tym miejscu dzicz -żadnej stacji paliw, żadnej najmniejszej knajpki, tylko jakieś mokradła. Byliśmy po dość oficjalnym spotkaniu to i nasz ubiór był odpowiedni na taką okazję – kiecka, szpilki, a mąż gajerek i pod krawatem, więc zatrzymywanie się na spacery po mokradłach w lesie i w dodatku w czasie siąpiącej mżawki …. może i nie był to najlepszy moment, ale wyjazdy w tym kierunku były rzadko i bałam się że przy okazji kolejnej wyprawy w te strony moje cudeńka nie będą już kwitły  i nie rozpoznam ich wśród innych trzcinowatych, a wtedy akurat były w pełni kwitnienia – taka okazja mogła szybko się nie powtórzyć, tylko jak przekonać męża żeby zechciał ze mną pójść tam w dół ….. od zawsze boję się wszelkich pełzaków i omijam podmokłe tereny, a to miejsce wygląda jak ssssyczący raj :o ) …. nie pamiętam już jak, ale jakoś mi się udało. Mimo wielkiego niezadowolenia mój Pan poszedł ze mną “pospacerować” coś tam bulgocząc pod nosem. Niby tak przypadkiem, skacząc w szpilkach po wystających kępkach, z sercem łomoczącym ze strachu że zaraz usłyszę jakiś sssyk z bliska, dotarłam do swoich irysów. Oczywiście nie poradziłam sobie z wyciągnięciem ich tak zwyczajnie rękoma. Moje ślubne szczęście zorientowało się w końcu, że ” nagła potrzeba rozprostowania kości” to był tylko fortel i nie chodziło mi wcale o żaden spacer, tylko o jakieś kolejne zielsko :o ) , trochę pogderał ale grzecznie wrócił do samochodu po saperkę, która zawsze z nami jeździ w bagażniku i w mżawkę, w jasnym garniturze wykopał kawałek karpy korzeniowej…….. o:) . Ale tak już ze mną jest, mogę bez żalu zrezygnować z wielu przyjemności, ale nigdy z chwasta który aktualnie wlazł mi do głowy i na szczęście moja rodzina pogodziła się z tym i już ze mną nie walczą    

Irys Syberyjski

Iris sanguinea irys wschodni niebieski

Trawiasty irys o pięknych fioletowych kwiatach. Roślina ta właściwie nie ma wymagań. Będzie rosła w każdych warunkach i na każdej glebie, ale preferuje gleby o odczynie kwaśnym i próchnicze. Jest rośliną bardzo łatwą w uprawie. Silny system korzeniowy zagłusza inne rośliny próbujące rosnąć obok, więc stanowi dobrą zaporę dla chwastów i nadaje się do obsadzania krawędzi ogrodów. Rozrasta się w kępy, które należy co kilka lat odmładzać. Sygnałem że już czas przesadzać roslinę jest zmniejszenie ilości kwiatów, albo “łysienie” kępy od środka. Irysy można rozmnażać poprzez podział kęp albo wysiewając nasiona. Przy rozmnażaniu z nasion trzeba pamiętać że potrzebują one przemrożenia. Najlepiej więc jest je wysiewać w lutym – marcu w płaskich skrzynkach i wystawiać je na trochę na mróz. Nasiona irysów wschodzą dość długo, czasami nawet zdarza się że wzejdą dopiero w kolejnym sezonie, więc rozmnażanie irysów z nasion jest tylko dla cierpliwych. Dużo prostszą i szybszą formą rozmnażania jest podział kęp. Najlepiej jest to robić pod koniec sierpnia i we wrześniu, ewentualnie wczesną wiosną. Takie rośliny mają szansę zakwitnąć w najbliższym sezonie. Rośliny uzyskane z siewek kwitną na ogół w drugim roku. Często popełnianym błędem jest obcinanie liści irysów zaraz po ich przekwitnięciu. Najlepiej liści wcale nie obcinać przed zimą, bo stanowią naturalną ochronę przed ostrymi mrozami. Obcinanie wcześniejsze zmusza roślinę do odbudowywania całej korony przez co zostaje osłabiona i nie jest w stanie odpowiednio przygotować się do zimy. W efekcie stracimy na kwiatach w kolejnym sezonie, bo zakwitną dużo słabiej. Stare liście zbieramy dopiero wiosną, żeby zrobić miejsce wschodzącym młodym.
Irysy trawiaste lubią podłoża wilgotne i bardzo ładnie prezentują sie w okolicach oczek wodnych. Ozdobę stanowią nie tylko kwiaty. Liście irysów trawiastych stanowią ozdobę przez okrągły rok, więc jest to kolejny powód żeby ich nie obcinać.  

Irys dwukolorowy – słodki jak cukierek

zzz (17)
Irysy to jedna z moich wielkich miłości. Co roku czekam na nie z utęsknieniem i zawsze mam później niedosyt, bo dla mnie kwitły jak zwykle za krótko. W związku z tym, że nigdy nie mogę się nimi nasycić postanowiłam zasypać się ich ilością. Mam ich baaaaardzo dużo i baaaardzo różnych. Nadają się na kwiat cięty, ale trzeba obchodzić się z nimi bardzo delikatnie bo same kwiaty są bardzo kryche. Na ogół na jednej gałązce jest po kilka pąków kwiatowych i dzięki temu możemy ich urokiem w wazonie cieszyć się dość długo bo rozkwitają po kolei, czasami dwoma – trzema kwiatami w jednym czasie. Kwiat irysa jest prawdziwym dziełem sztuki. Wszyscy zachwycamy się storczykami (ja również) ale proszę uważnie przyjrzeć sie kwiatom irysów ….cudo! Niejeden z irysów wyglądem swojego kwiata zawstydzi wszystkie storczyki świata. Kwiat ogromny w bardzo dużej kolorystyce, ciekawe rysunki na poszczególnych płatkach no i jedna z największych zalet – na każdy teren i podłoże znajdziemy odpowiednie irysy. Te tradycyjne lubią podłoże suche, piaszczysto – gliniaste i stanowiska zdecydowanie słoneczne. Oczywiście będą też rosły na lepszych glebach i będą nie mniej okazałe, ale niewiele jest roślin na gleby ubogie więc jest to niewątpliwie ich wielka zaleta.
Jedyne czego irysy stanowczo nie tolerują to woda. Korzenie irysa to grube, krótkie kłącza które magazynują zapasy wody podobnie jak sukulenty i jak one przy nadmiarze wody zgniją, ale mają kolejną zaletę – są bardzo żywotne, więc jeśli przetrwa nam maleńki kawałeczek korzonka to da się z niego odbudować całą roślinę.
W okres kwitnienia wchodzą szybko – najpóźniej po dwóch latach od posadzenia, ale często bez najmniejszych problemów kwitną już w pierwszym sezonie. Nie są roślinami kapryśnymi i łatwo wybaczają błędy początkujących ogrodników. Są całkowicie mrozoodporne.
Przy sadzeniu kosaćców należy pamiętać o jednej bardzo ważnej zasadzie – korzenie irysa sadzi się bardzo płytko, nawet część zgrubiałych kłączy powinna zostać na powierzchni. Jeśli posadzimy je głęboko przeżyją, bo jak już napisałam wcześniej one wybaczają, ale na kwiaty będziemy czekać aż roślina “naprawi” nasz błąd i rozbuduje korzenie tak mocno że część z nich wyjdzie na wierzch – w kolejnym sezonie zakwitnie. Warto więc pamiętać, żeby tej rośliny nie sadzić głęboko i w żadnym wypadku nie osypywać jej korzeni jak “wyjdą” na wierzch. Złość mnie bierze, jak czasami czytam opisy roślin sprzedawanych przez “bardzo profesjonalne punkty” i w tychże opisach znajduję w zaleceniach i poradach informacje o przykrywaniu na zimę takich roślin jak irysy, bądź o obfitym podlewaniu w sezonie – ręce opadają – tak właśnie zabija się tradycyjne irysy bródkowe !