Polecam


Domki w górach

Powitanie

Witam serdecznie. Mam na imię Maja. Od lat pasjonują mnie rośliny i to zarówno te domowe jak i ogrodowe. Moje otoczenie powoli zamienia się w dżunglę. Mam sporo dobrych jak i tych trochę gorszych doświadczeń w uprawie roślin i chętnie podzielę się nimi z innymi amatorami zieleni. Jestem z natury gadułą, ale prościej jest mi uprawiać ten “niecny proceder” słowem pisanym. Poza tym moje najbliższe otoczenie wyraźnie daje oznaki znudzenia słuchaniem moich opowieści o kolejnym kwiatku czy listku, a że mam wielką potrzebę opowiadania o nich na okrągło, więc  postanowiłam uzewnętrznić się bardziej obszernie – na blogu. Wierzę że wszyscy którzy będą go “poczytywali” będą to robili z niemniejszą przyjemnością niż mnie będzie  sprawiało prowadzenie go i obiecuję, że postaram się żeby moje opisy były na tyle ciekawe, żeby czytających przybywało a nie ubywało . Nie pozostaje mi więc nic innego jak jeszcze raz wszystkich powitać w moim świecie – świecie Mai …. Majowym świecie

 

 

 

  Continue reading

SCINDAPSUS – EPIPREMNUM ZŁOCISTE

Najbardziej znany ze wszystkich scindapsusów. Mieszka prawie w każdym mieszkaniu “zielonoluba”. Ma piękne, mięsiste, zielone liście z różnymi nieregularnymi kremowo – żółtymi (złotymi) maziajami.scindapsus złocisty (14) Ilość i kolor maziajów zależy głównie od ilości docierającego światła. Scindapsusy to roślinki które nie wymagają bezpośredniego światła, mogą rosnąć prawie wszędzie i prawie w każdym podłożu. Jeśli zależy nam na pięknych wybarwieniach muszą rosnąć oddalone od okien, jednak w miejscu gdzie dociera światło dzienne. W praktyce najlepszym miejscem dla tych roślin jest ściana “zalewana” słońcem na przeciwko bardzo słonecznego okna.
Scindapsusy rosną dość szybko. Są to na ogół roślinki zwisające bądź płożące. Możemy jednak poprowadzić je jak rośliny pnące, ale trzeba to na nich lekko wymusić. Stożek wzrostu roślinki na ogół wychodzi poziomo w kierunku światła, jednak jak troszkę podrośnie ciężar pędu i mięsistych liści przechyla go w dół. Jeśli znalazłby podporę, w którą mógłby wczepić sie napowietrznymi korzonkami, jak inne rośliny wąsami czepnymi, natychmiast złapałby się i powędrował w kierunku światła, czyli jeśli chcemy mieć go w pionie wystarczy doniczkę postawić na podłodze, wstawić w nią podporę, którą można owinąć ozdobnie sznurkiem i jeśli taka podpora będzie regularnie zraszana scindapsus na pewno pójdzie po niej do góry w kierunku światła. Żeby mieć pewność że tak zrobi można na początku delikatnie przywiązać pęd do takiej podpory do czasu aż napowietrzny korzonek ruszy i wrośnie w sznurek. W naturze rosną w dolnych partiach ciepłych i wilgotnych lasów tropikalnych, czyli w półcieniu, a żeby dostać sie do słońca wykorzystują pnie rosnących obok drzew i po nich jak po podporach zasuwają do góry. Pomaga im w tym bardzo ciekawa i charakterystyczna budowa. Scindapsus  z węzła wypuszcza ZAWSZE jednego liściascindapsus złocisty (18), a z drugiej strony węzła jest napowietrzny uśpiony korzonek, który ruszy natychmiast jak tylko znajdzie odrobinę wilgoci i miejsce gdzie mógłby się złapać. Regularnie zraszam swoje rośliny i wilgoć (ale taką kontrolowaną) mam wszędzie i ostatnio odkryłam, że jeden ze scindapsusów poradził sobie ze złapaniem się nawet na śliskich powierzchniach.000000 (1) Miejsce jest całkowicie zaciemnione – zdjęcie robiłam z lampą i jak widać roślina w tym miejscu wyłysiała, ale szybciutko wypuściła pęd “ku słońcu” a na nim są już bardzo ładnie powybarwiane młode listki. Na razie nie będę jej ruszała – zobaczę co będzie dalej :)
Wielokrotnie słyszałam, bądź gdzieś wyczytałam w “poradach” że jeśli chce się mieć pięknie rozkrzewionego scindapsusa należy go przycinać :) …… No cóż, ktoś kto tak twierdzi pewnie tej rośliny nie widział na oczy, a już na pewno nigdy się nią nie opiekował. Scindapsusy WCALE nie mają tendencji do rozkrzewiania się i jest to jedna z ich cech charakterystycznych. Na ogół po przycięciu stożka wzrostu na węźle, przy ostatnim listku wychodzi nowy pęd, który natychmiast staje sie nowym stożkiem wzrostu i jak poprzedni zasuwa jedną gałązką do przodu. Może sie zdarzyć że gdzieś, na ogół blisko głównego korzenia pojawi sie drugi pęd, ale to na prawdę rzadkość. Jeśli chcemy dochować sie pięknie rozrośniętego scindapsusa trzeba po prostu w doniczkę wsadzić kilka roślinek. Scindapsus ukorzenia sie bardzo łatwo i szybko rośnie, wiec jeśli nie mamy kilku roślinek to po bardzo krótkim czasie – w sezonie po 2 – 3 miesiącach – z naszej pojedynczej roślinki możemy sadzonki zrobić sobie sami. Jak już wcześniej pisałam na każdym węźle powstaje liść i zaczątek korzonka,000000 (1) więc KAŻDY kawałeczek rośliny z węzłem (listkiem) jest gotową sadzonką i to w dodatku już z uśpionym  korzonkiem, który obudzi się natychmiast jak tylko dotknie podłoża. 000000 (12)Jak wszystkich roślin nie należy wsadzać ich do zbyt dużych doniczek, bo będą “kołkować”, czyli mogą nawet kilka lat stać w miejscu bez grama przyrostu. Dzieje sie tak dlatego że dla każdej rośliny najważniejszy jest korzeń i zanim solidnie nie wypełni nim doniczki będzie tak zajęta budową podstawy, że całkowicie “zapomni” o górze. Wielu osobom wydaje się, że tak jak my wolimy duże, przestronne mieszkania, tak i swoim roślinkom chcą zapewnić “lepsze” warunki dając im “nadmetraż”, ale u roślin to tak nie działa. Większość roślin żeby była ładna musi rosnąć w doniczkach na wymiar albo wręcz lekko przyciasnych i na początku należy wymieniać je na większe raz w roku, później już nie trzeba tak często, ale też co jakiś czas należy roślinę przesadzić. Jak  rośnie już w maksymalnie dużej donicy ( oczywiście chodzi tu o względy estetyczne dla nas) to można wciąż wykorzystywać tę samą wielkość, tylko raz na kilka lat wyjąć roślinkę, obsypać z niej starą ziemię, zmniejszyć bryłę korzeniową obrywając nadwyżkę starych korzeni i posadzić ją od nowa w nowej ziemi. Roślinom na pewno nic sie nie stanie, a po takim zabiegu nabiorą od nowa chęci do życia. Można też obciąć stare, łyse pędy z góry, na pewno w ich miejsce wyrosną młode i na nowo ulistnione. W ten sposób pięknie odmładza sie nawet bardzo stare i już brzydkie rośliny


ACIENT LACE

Kwiatki niby pojedyncze, ale równocześnie pełne :o ….. Jakim cudem ?  Bardzo prostym, na idealnie płaskich, pojedynczych płatkach zewnętrznych w środeczku usadowiona jest kuleczka z malutkich płateczków. Wygląda to bardzo dekoracyjnie, tym bardziej że każdy idealnie różowy płatek wykończony jest wyraźną, śliczną, karbowaną falbanką. Na każdym pędzie kwiatowym po 2 – 3 pączki rozwijające się w różnym czasie. Kwiaty utrzymują się bardzo długo w dobrej kondycji.acient lace (11)

Listki mocno pofalowane. Od spodu czerwone, w związku z tym na wierzchu zieleń jest ciemna i błyszcząca. Takie rozety są bardzo dekoracyjne nawet w okresie kiedy nie kwitną.

OPTIMARA EVER GRACE – kwiaty jak motyle

Kwiat w kolorze fioletowym z daleka dający złudzenie niebieskiej poświaty. Dwa z pięciu płatków wykończone zieloną karbowaną falbanką, pozostałe trzy falbankę mają również, ale już w takim samym kolorze jak sam płatek, z tym że te płatki mają jaśniejszy środek i przez to falbanka na zewnątrz jest ciemniejsza i bardzo wyraźnie widoczna.

optimara ewer grace (4)Jak już wyszło wcześniej kwiatki są pojedyncze, pięciopłatkowe, ale są wyjątkowe. Bardzo często są tak ułożone że do złudzenia przypominają …. motyla. Kiedy zakwitł pierwszy z nich myślałam że to tylko pojedynczy przypadek, ale później jak pojawiały się kolejne wyszło że to jest właśnie zasada – te kwiatki to motylki siedzące na jasnozielonej rozecie karbowanych listków. Nie wiem jak będą wyglądały kolejne kwitnięcia, ale to pierwsze nie było bujne. Kwiatki pojawiały się raczej pojedynczo w różnych miejscach, tak jakby motylek przemieszczał się z listka na listek.

Listki średniej wielkości, lekko falowane z wyraźnym karbowaniem linii zewnętrznej. Linie nerwów zaznaczone wyraźnym tłoczeniem. Są jasne i błyszczące.

ROB’S ANTIQUE ROSE

Niewielki fiołeczek z pojedynczymi, ale bardzo ozdobnymi kwiatkami. Podstawowy kolor to róż. Każdy płatek obrzeżony zieloną, mocno karbowaną falbanką. Kwitł mi w tym roku skromnie, ale to było pierwsze kwitnienie. Raczej ma tendencje do robienia pięknych “czapek” na środku rozety. Na pędach kwiatowych pojedyncze kwiatki, ale było ich za mało żeby móc stwierdzić ze to zasada. Bardzo łatwo ukorzenia się i z jednego listka wyrasta “las” sadzonek.rob's antique rose (1)
Listki wyjątkowo na fiołki nie są okrągłe. Wręcz powiedziałabym że są podłużne, a młode dość długo zwinięte w podłużną “tubkę”. Od spodu zaczerwienione ale nieregularnie, więc kolor na zewnątrz tez jest nierównomierny – od ciemnej zieleni zabarwionej bordo do jasnej zieleni. Na starszych liściach jasnym kolorem wyraźnie zaznaczona linia nerwów. Brzegi listków nieregularne, dość mocno jak na fiołki postrzępione.

TOPINAMBUR

Pisząc o słonecznikach właściwie nie powinnam pominąć tak dziwnego słonecznika jak topinambur czyli słonecznik bulwiasty.Obraz 5353

Pierwsze egzemplarze tej rośliny trafiły do mnie jako ….. rośliny ozdobne. Nie miałam zielonego pojęcia co to za roślina. Dla mnie był to przepiękny wieloletni słonecznik, który KONIECZNIE musiałam mieć w swojej kolekcji. Jak wielkie było moje zaskoczenie pod koniec sezonu jak w pobliżu tych przepięknych roślin zaczęłam pod ziemią znajdować jakieś dziwne bulwki. Pierwszy trafił do mnie topinambur czerwony. Bulwki które wykopałam wyglądały jak jakieś zdeformowane stare rzodkiewki …. jakieś dziwo, bo nigdy w tym miejscu ich nie siałam … Zaczęłam szukać dalej i ku mojemu zaskoczeniu wykopałam całkiem pokaźną kupkę bulwek … co to jest u licha ??? …….topinambur (2) Dość szybko udało mi się ustalić że mój piękny wieloletni słonecznik  faktycznie jest słonecznikiem, ale jak najbardziej jest to roślina użytkowa a nie tylko ozdobna jak cały czas ją traktowałam. Od tradycyjnych słoneczników różni się tym że jadalne części to nie pestki, których ma bardzo niewiele albo nie ma wcale tylko właśnie te bulwki rosnące zupełnie jak ziemniaki pod ziemią. Dodatkowo poszukując informacji na temat rośliny okazało się że ma niesamowicie dużo właściwości odżywczych, ale też i niemało leczniczych.  Smak surowego topinambura trochę przypomina smak pestek słonecznikowych, trochę orzechów, a trochę nie wiadomo czego. Ogólnie jest bardzo fajny i u mnie w domu jest chętnie “pochrupywany” zamiennie z jabłkami, marchewkami czy innymi doskonałościami natury. Topinambura można potraktować też jak nasze ziemniaki, jednak uczciwie przyznam że gotowany dla mnie jest …. brrrrr. Czerwony do gotowania nie nadaje się wcale bo robi się łykowaty, natomiast biały po ugotowaniu jest taki … maziasty.topinambur biały (6) Jeśli ktoś lubi rozgotowane i kiepsko odparowane ziemniaki to jest szansa że mu posmakuje. Fakt, ja też nie przepadam za gotowanymi ziemniakami, więc może nie do końca jestem wiarygodnym źródłem jeśli chodzi o ocenę smaku ….

Wygląd roślin jest prawie identyczny. Dopiero teraz, po latach uprawy tych roślin jako – tako udaje mi sie je odróżnić po pokroju, ale też czasami sie pomylę. Rosnące w ogrodzie, zadbane jest dość łatwo odróżnić – biały jest niższy i bardziej przysadzisty, mocno rozgałęziony, a czerwony wyższy, smuklejszy i ma mniej rozgałęzień.  Nie raz wyczytałam że ta roślina w naszym klimacie nie dojrzewa nigdy – NIE PRAWDA – czerwony topinambur faktycznie nigdy nie dał mi nasion w postaci dojrzałych słonecznikowych pestek, ale biały dojrzewa jak każdy słonecznik i po kwiatach zostają mikroskopijne słoneczniczki w których są dojrzałe malutkie pesteczki czyli nasionka z których też można tę roslinę rozmnażać. Tajemnicą dojrzewania białego jest pewnie to że kwitnienie zaczyna wcześniej i ma więcej czasu dla zapylajacych kwiaty owadów, a później na samo dojrzewanie.

Przy okazji topinambura składam wielki ukłon w stronę leśników którym się chce i zakładają plantacje tej rośliny w lasach. Nie jest to częsty widok, ale już kilka razy w różnych regionach spotkałam w środku lasu malutkie poletka tej rośliny. Nie wymaga to dużej pracy bo topinambur zasadzony raz będzie już później rósł sam a takie poletko staje sie prawdziwą naturalną spiżarnią dla wielu dzikich zwierząt mieszkajacych w naszych lasach. Wiadomo że nasze zimy bywają ciężkie, a przez rozwijającą się cywilizację zwierzętom jest coraz trudniej.  Żeby łatwiej było przetrwać im zimę muszą się dobrze najeść, przez co niszczą wiele upraw rolnikom, ostatnio w poszukiwaniu jedzenia dużo zwierząt zaczęło pokazywać się nawet w dużych miastach – w Olsztynie wiosną sama pomagałam łapać przerażone sarenki bardzo blisko centrum miasta, a jesienią poprzedniego roku byłam świadkiem jak na dwupasmówce o mało nie doszło do bardzo poważnego karambolu przez stado dzików które wędrowało po mieście. Taki topinambur sadzony w lasach na pewno wiele zwierząt zatrzymuje przed wędrówkami w poszukiwaniu pokarmu, który jest dostępny dla zwierząt aż do mrozów zanim skują ziemię, ale nie tylko. Wczesną wiosną jak tylko słoneczko rozgrzeje ziemię znów topinambur staje sie pokarmem dla wygłodniałych roślinożernych “kopytnych” bo zimuje w gruncie i wiosną jest płytko tuż pod powierzchnią ziemi i zanim pojawią się pierwsze młode rośliny które zwierzęta będą mogły wcinać właśnie bulwy topinambura są bardzo dobrą i bardzo wartościową karmą. Także polecam temat do przemyślenia w tych nadleśnictwach gdzie jeszcze nie praktykuje się sadzenia topinambura.

I jeszcze raz o czosnku ale bardziej prawdziwie.

W Zasadzie powinnam usunąć poprzedni wpis o czosnku bo przeczytałam go i stwierdziłam że są tam same nieprawidłowości, ale zakładając tego bloga postanowiłam pisać w nim prawdę o swoich doświadczeniach z roślinami wiec poprzedni wpis zostawię na dowód że ja również sie mylę. Przez wiele lat uprawiałam czosnek tak jak to wcześniej opisałam i z całkiem niezłymi wynikami, więc jeśli ktoś uprawia go dokładnie z moimi wcześniejszymi wskazówkami powinien co roku troche zapasów mieć. Ale czas to bardzo dobry nauczyciel i obecnie chyba z tą rośliną radzę sobie zdecydowanie lepiej. W związku z tym postanowiłam trochę sprostować informacje o uprawie czosnku.0000000000 (1)

Przez lata czosnek stał się u mnie flagową rośliną uprawną i poznaliśmy sie jak przysłowiowe “łyse konie”
Uprawę najlepiej zaczynać jesienią. Sadzenie czosnku rozpoczynamy we wrześniu. Należy sadzić go w odstępach nie mniejszych niż 10 cm  i dość głeboko żeby mróz nie był w stanie wypchać nasion/ząbków z ziemi. Jesienny materiał do rozsadzania to właśnie ząbki albo nasiona. Z ząbków w kolejnym sezonie powstaną typowe czosnkowe główki, natomiast jeśli korzystamy z nasion to w kolejnym roku raczej należy nastawić się na główki w postaci niewielkich cebulek, które typowe czosnkowe główki wytworzą dopiero w kolejnym sezonie, czasami wyjątkowo moze sie zdarzyć ze czosnek z nasion zdąrzy podzielić sie w pierwszym roku, ale to rzadkość. Takie okrągłe “cebulki” czosnkowe są idealne do marynowania. W słoiczku wyglądają jak bardzo apetyczne małe cebulki, ale mają smak czosnku. Można je oczywiscie wykorzystywać jak pełnowartościowy czosnek albo pozostawić  w ziemi na kolejny rok i wówczas wyrośnie z nich typowy czosnek z “ząbkami”.
Ale wracajac do samej uprawy – posadziliśmy go jesienią, przez zimę przespał sobie pod kołderką ze śniegu i bardzo wczesną wiosną zaczyna kiełkować. Czosnek na szczęście rośnie bardzo szybko i wiosną wyraźnie przerasta dużo wolniej rosnące wokół rośliny mniej porządane czyli chwasty. Oczywiscie jak najwcześniej należy go opielić i zruszać ziemię wokół żeby rośliny miały dostep powietrza. Czosnku NIE PODLEWAMY !!! Jest to roślina która najbardziej ze wszystkiego boi sie nadmiaru wody, jeśli będzie zalewany dostanie grzyba i zgnije. Bardzo często wczesną wiosną końcówki listków żółkną. Na ogół nie jest to objaw choroby tylko czosnek wschodzi tak wcześnie że jest narażony na mrozy które mogą pojawić się jeszcze w kwietniu. Nasz rodzimy czosnek jest rośliną całkowicie mrozoodporną ale w marcu czy kwietniu mogą pojawić sie na tyle silne mrozy że części zielone trochę dostają “po uszach” szczególnie w tych najzimniejszych rejonach kraju czyli między innymi w Polsce północno – wschodniej gdzie mieszkam i ja.0000000000 (3)

Podstawowy błąd jaki popełniałam kiedyś w uprawie czosnku to było sadzenie go co roku w tym samym miejscu. Owszem, tak szybciej mi sie rozmnażał bo zawsze coś zostawało w ziemi, ale wciąż zachodziłam w głowę dlaczego rośliny na początku piękne w pewnym momencie zaczynały mi marnieć, a nawet spora część przepadała. No i w końcu odkryłam – czosnek jest bardzo podatny na choroby grzybowe i rosnacy ciągle w tym samym miejscu zakaził ziemię. Czosnek zdecydowanie wymaga zmiany miejsca. Co roku powinniśmy go przesadzać gdzie indziej. Oczywiscie nie biegamy z nim po całym ogrodzie i po kilku latach już nie ma miejsca gdzie kiedyś nie rósł, wystarczy przeznaczyć sobie na czosnek dwa miejsca i jednego roku sadzimy go w jednym miejscu, a drugie odpoczywa  i rosną tam inne rośliny – bardzo dobrze jeśli będa to rośliny strączkowe, a za rok robimy dokładnie odwrotnie. W rolnictwie taka uprawa nazywa sie płodozmianem. Ja w tej chwili robię jeszcze inaczej. W związku z tym, że jestem zdecydowanym wrogiem wszelkiej chemii, a nie można bez końca uprawiać roślin w ziemi bez nawożenia na “odpoczywajacym” kawałku wysiewam roślinę która ma dać jej wypocząć, ale też ją odżywić,0000000000 (7) Idealną do tego rośliną jest na przykład zwykły łubin. Wysiewa sie go późno, bo w drugiej połowie maja i w końcówce sierpnia, najpóźniej na początku września należy go przekopać tak żeby trafił pod ziemię. Pięknie ją napowietrzy, a dodatkowo rozkładając się da naturalny, bardzo wartościowy nawóz. Oczywiście nie jest to jedyna taka roślina. Wszystkie rośliny strączkowe mają bardzo dużo wartości i każdą z nich można stosować do poprawienia kultury gleby. Po latach takiej uprawy nawet najbardziej jałowa ziemia stanie się żyzna. Rośliny które siejemy jako naturalny nawóz nie powinny dojrzeć, bo najwiecej wartości mają wtedy kiedy są zielone, ostatecznie można poczekać do czasu kwitnienia, ale jak zawiązują owoc już tych wartości odżywczych jest coraz mniej, bo wszystko co najwartościowsze  magazynują właśnie w owocach (strączkach), a całe rośliny robią się twarade, łykowate i rozkładają się dużo dłużej. Oczywiście idealnym nawozem jest obornik, ale nie każdy i nie zawsze ma go w zasięgu,  więc musimy poradzić sobie inaczej. Z tym że jeśli chcemy użyć obornika należy pamiętać że roślin takich jak czosnek, czyli tych z użytkową częścią podziemną (ziemniaki, marchew…..) nie należy sadzić/siać bezpośrednio po oborniku, bo dostaną tzw. parcha. Zawsze po oborniku obsiewamy roślinami których części użytkowe to te górne – groszek, fasolka, ostatecznie można ogórki no i oczywiście wszelkiego rodzaju rośliny ozdobne, a po roku już możemy sadzić wszystkie korzeniowe i gwarantuję że plony będą duzo lepsze niż po sztucznych nawozach, które dają wielkość i wygląd, ale o wartościach odżywczych i smaku lepiej nie będę się wypowiadać.0000000000 (9)
Znów wrócę do samego czosnku, bo swoim zwyczajem odbiegam od tematu :) , Jest to roślina stosunkowo mało wymagająca, ale jest coś czego potrzebuje bezwzględnie. Należy go jak najczęściej opielać. Ma to dwojakie znaczenie – po pierwsze oczywiście nie można pozwolić żeby zgłuszyły go chwasty, które rosnace za blisko bedą też “okradały” nasz czosnek z wartosci odżywczych znajdujacych sie w glebie, a drugi powód to jak najczęstsze napowietrzanie i spulchnianie ziemi wokół rośliny. Jeśli ziemia będzie twarda odbije sie to na pewno na wielkości główek, bo roślina zamiast rosnąć bedzie walczyć o miejsce.
Jak przebrniemy przez wiosnę nasza uprawa w pewnym momencie dostanie znów przyspieszenia w rośnięciu – to będzie czas kiedy w bardzo szybkim tempie zaczną powstawać pędy kwiatowe. Jeśli zalezy nam na ładnych główkach koniecznie obrywamy wszystkie jak najszybciej. Kiedyś zostawiałam je żeby wiedzieć kiedy czosnek zbierać – można tak zrobić i wówczas dodatkowo będziemy mogli zebrać nasiona, ale główki podziemne roślin którym pozwoliło sie zakwitnąć i dojrzeć będą zdecydowanie mniejsze, wiec musimy wybrać czy bardziej zależy nam na nasionach czy na zapasach zimowych czyli podziemnych głowach. A określenie czasu zbioru…. teraz sie tylko uśmiecham – nie potrzeba do tego głowek nasiennych . Czosnek wykopujemy w LIPCU. Jest to nietypowa pora na “wykopki”, ale w przypadku czosnku tak właśnie przypada. Czas wykopek to mniej wiecej 15 lipca. Oczywiście każdy powinien wziąć poprawke na region w którym mieszka i na warunki atmosferyczne danego roku. Najlepiej jest około 15 lipca wykopać jedna sztukę taką średnio dorodną i ocenić czy już nadaje sie do kopania czy jeszcze poczekać kilka dni.0000000000 (5)
Innym materiałem do rozsadzania czosnku mogą być gotowe sadzonki, które przezimowały w gruncie, na przykład z wysianych jesienią nasion, czy ząbków. Taki czosnek zawsze trochę przechoruje bo był przesadzany i będziemy wykopywać go około 2 tygodnie później czyli w okolicy 1.08.
Czosnek z ząbków czy nasion można też sadzić wiosną, oczywiście czym wcześniej tym lepiej. Ogólnie materiałem wiosennym mogą być ząbki, nasiona i sadzonki czyli wszystko podobnie jak jesienią. Różnica jest tylko w porze “wykopek” bo wiosenny czosnek wykopujemy około 15 sierpnia.
Najdłużej możemy rozsadzać czosnek z sadzonek, bo właściwie prawie przez cały sezon, jedynie do czasu kwitnienia z rozsad możemy spodziewać się zbiorów w danym roku, późniejsze rozsady dadzą nam plon w kolejnym sezonie.
Także jak widać uprawa czosnku jest co prawda pracochłonna, ale nie wymaga wyjątkowych umiejętności, a jak smakują potrawy z takim czosnkiem …. mniam, aż ślinka mi leci bo ja jestem z tych co czosnek dodaja do wszystkiego …. no może oszczędzę zupę mleczną,,, :o
Tym razem w tekście nietypowo zamiast zdjęć omawianej rośliny umieściłam trochę fotek mojej najbliższej okolicy. Szkoda że nie mogę załączyć dźwięków które słyszę ani zapachów, ale oglądając te fotki proszę postarać sie i wyobraźnią przywołać głosy ogromu przeróżniastych ptaków, bardzo  głośne  kumkanie żab, klekot boćków i w oddali poszczekujące psy, a zapachy ….. w tej chwili dominują kwiaty drzewek i krzewów owocowych, jeszcze trochę czuć rosnący w pobliżu bez i świeżo skoszoną gdzieś niedaleko trawę …….

I znów nowa wiosna

Wiosna !!!!  Nie znam nikogo kto nie lubi tej pory roku. U nas, czyli w Polsce północno -wschodniej przychodzi zawsze najpóźniej, ale dłuzej oczekiwana bardziej smakuje  :). Uwielbiam taką wczesną wiosną chodzić pomiędzy resztkami śniegu wypatrywać pierwszych jej oznak. W tym roku zawitała bardzo wcześnie, ale to pewnie rekompensata za poprzedni rok, kiedy to zima była jeszcze w kwietniu.  Od dwóch tygodni są już krzyczące w pobliżu żurawie. Jak przyleciały na naszych terenach wciąż była jeszcze zima. Żal mi było jak widziałam jednego z pierwszych lecącego za oknem a na termometrze była temperatura -10. Biedak machał skrzydłami, ale widać było z daleka że nie do końca go słuchały. Wyglądało to tak jakby ktoś przesuwał obraz klatka po klatce w zwolnionym tempie.  Na szczęście temperatury już sie zmieniły i nawet ich okrzyki zrobiły się “cieplejsze”.
A w ogrodzie same przyjemności.
Zakwitły pierwsze przebiśniegi i codziennie pojawiają sie nowe.
000000 (7)Tylipany, narcyzy, żonkile na początku wychodziły bardzo nieśmiało, ale od trzech – czterech dni wyraźnie nabrały tempa. Krokusiki wyglądają jak delikatne trawki ale widomo że zanim “nabiorą” wyglądu wcześniej z nienacka zakwitną…. O żadnej innej porze roku nie wyglada się z taką niecierpliwością kiełkujących roślin jak wczesna wiosną. Późniejsze roślinki są nie mniej piękne, ale te wczesno wiosenne są wyjątkowe  bo te obserwuje sie najdokładniej i dają najwiecej radości. A taki widoczek to najpiękniejsza poezja :o )00000 (16)



EK LIUBASZA

Listki średniej wielkości. Każdy ma wyraźnie zaznaczoną linię nerwów tłoczeniem, natomiast od spodu czerwoną kreską. Zewnętrzna krawędź liści karbowana. Listki lekko omszone dające wrażenie “półmatu”.ek liubasza (5)

Kwiaty duże, półpełne, w pięknym odcieniu różu. Każdy płatek pofalowany, podkreślony zewnętrzną, białą, lekko karbowaną kreseczką. Na pędzie kwiatowym na ogół po 2 kwiatki kwitnące prawie równocześnie. Czasami po przekwitnięciu na tym samym pędzie kwiatowym pojawia się trzeci pąk, wiec  usuwając przekwitłe kwiatki należy robić to dość wysoko żeby nie zniszczyć  tego “nadprogramowego” pączka.

Jeszcze krótkie wspomnienie zimy ……

Witam wszystkich wiernych “poczytywaczy” po długim milczeniu. Tegoroczna zima niby łagodna, jednak dokuczyła niejednemu z nas. W moim domu była pod znakiem chorób i szpitali…… Chorowaliśmy wszyscy po kolei, więc momentami nie wiedziałam czy w dalszym ciągu jestem jeszcze w szpitalu czy to dom zmienił  wygląd i przeznaczenie :o . Ale na szczęście to było …..  Za oknami już słoneczko, choroby poszły sobie gdzieś daleko i mimo że chwilowo mamy jakiś śmieszny nawrót zimy, to coś mi się wydaje że to jej ostatnie podrygi. Gdyby nie coś ciekawego co odkryłam w jednym ze szpitali pewnie nawet wspomnieniami nie wracałabym do tamtych dni,  ale odkrycie było tak piękne że jednak jeszcze przez chwilę wrócę do stycznia. W związku z tym, że nawet choroby nie do końca są w stanie utrzymać mnie w bezruchu, w okresach lepszego samopoczucia zwiedzałam sobie szpital. No i dokonałam przepięknego odkrycia, którym muszę się podzielić. W jednym ze szpitalnych kompleksów, pomiędzy budynkami odkryłam przepiękny zimowy ogród.
Obraz 9872 Pomysł rewelacyjny !!!  - przy okazji ukłon w stronę osób dbających o niego, bo rosnące tam rośliny są w świetnej kondycji i jak kiedyś mawiała moja babcia “uśmiechają się”.
Obraz 9865Jak błądząc po korytarzach weszłam w ten zaułek zaparło mi dech.
Obraz 9867Przepiękne ogromne oleandry, hibiskusy, wielkie philodendrony, palmy, yuki i draceny, a pomiędzy nimi różne pnącza – scindapsusy, bluszcze i hoye, z czego jedna pokaźnych rozmiarów, co widać na zdjęciu.
Obraz 9877Wszystkich gatunków wymienić nie dam rady, na zdjęciach też nie wszystko widać, ale jest tego strasznie dużo :o .
Fotki pstrykałam w styczniu, więc żadna z roślin nie kwitła, ale nie omieszkam odwiedzić to miejsce jeszcze nie raz i na pewno wybiorę sie tam z aparatem.
Obraz 9869W takich warunkach są w stanie kwitnąć wszystkie rośliny, więc może wypatrzę kwiaty dracen, philodendronów, czy innych na ogół nie kwitnących. Nie są one może zbyt ozdobne ale na pewno są ciekawe, bo większość z nas te rośliny zna jako “niekwitnące” a to nie prawda – każda roślina wytwarza jakieś “kwiaty”, niektóre tylko może trochę do typowych kwiatów niepodobne.
Obraz 9881Na ogół z takich miejsc przynoszę jakieś “zdobycze” w postaci listka czy szczepki która “niechcący”  przykleja mi się do rąk (wstydzę się tego bardzo, ale to jest silniejsze ode mnie), ale to miejsce tak mnie zauroczyło że postanowiłam tym razem zrobić coś odwrotnego i donieść tam coś ze swojej kolekcji.
Obraz 9876Mam nadzieję że nie dostanę za to po łapach, ale korci mnie wrzucić tam jakąś hoykę czy któregoś z cudacznych scindapsusów……… Ogród jest w części szpitala ogólnie dostępnej oddalonej od oddziałów, więc nie trzeba chorować żeby spędzić tam przyjemnie czas. Można się tam wybrać na spacer w deszczowy dzień i podziwiając przepiękne tropikalne rośliny wschłuchiwać się w uderzenia kropel deszczu o szklany dach, a powietrze ……. co tu dużo mówić :o , to taki maleńki raj ….
Obraz 9864

LE TĘCZOWE ODBLASKI

Piękne, pełne kwiaty przypominające miniaturową piwonię. Kolor płatków lekko kremowy, prawie biały, z bardzo delikatną różową poświatą. Zewnętrzne płatki od spodu mają delikatny seledynowy odcień i bardzo delikatną ale wyraźną kreseczkę na krawędzi płatków. Na jednym pędzie kwiatowym jeden albo dwa pąki rozwijające się w różnym czasie, co bardzo przedłuża czas kwitnięcia.le tęczowe odblaski (1)

Liście spore, mocno pofalowane z delikatnym karbowaniem na zewnątrz. Kolor liści jasny. Są lekko “omszone”, ale niewiele więc ogólnie błyszczące.